Skocz do linków, Skocz do treści

Nie spamuj 2.0.

29 listopada 2010 11:16. Autor: Robert Drózd. Komentarze (4) »

Social media zalewają nas informacjami. Wobec tekstów pojawiających się na naszych tablicach jesteśmy z reguły bardziej tolerancyjni niż w przypadku spamu mailowego. Jednak cierpliwość użytkowników też ma swoje granice. Czego dowodem następująca historyjka z blipa:

Kilka kolejnych ogłoszeń o konferencji na tagu #warszawa i kolejne, mimo upomnienia

Uzupełnienie z 30.11: Acha, żeby wyjaśnić, to nie jest żaden personalny „diss”, prezentacje Pawła oglądałem z wielką przyjemnością (również na konferencjach płatnych), a na moim ipodzie poczesne miejsce zajmuje jego podcast Mała Wielka Firma. Jestem też przekonany że jego szkolenie „Wyciśnij więcej” warte jest swojej ceny. Dodałem to, aby oddzielić ludzi od problemu. :)

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Piotr Lewandowski

    U mnie wyleciał na stałe z FB i Twittera… Jak ktoś się podpisuje jako „specjalista” a zachowuje się jak średnio rozgarnięty spamer, to nie zasługuje na nic innego…

  2. Paweł Tkaczyk

    Trochę niesprawiedliwe to zestawienie, Robercie. Wczoraj na mojej ścianie pojawiło się 14 blipnięć, z czego 11 to były ciekawe linki, dwa to odpowiedzi na komentarze i jeden ?spam?. To działa jak reklama w gazecie ? na nią też się boczysz? Poświęcam czas na znalezienie fajnych rzeczy, przyciągam Twoją uwagę, reklama od czasu do czasu przychodzi ?z dobrodziejstwem inwentarza?. Dzisiaj? Na razie jest 10 blipnięć, z czego 1 to ?spam?, trzy to odpowiedzi, reszta to ciekawe linki (a do 17 będzie ich jeszcze kilka).

    Definicja spamu to ?niechciana wiadomość?. Ale rozmawiamy przecież o moim wallu, na którym są moje statusy :) Czy ktoś może mi dyktować, co ma być na moim wallu? Albo odwrotnie: czy ja mogę wcinać się w to, co Ty, Robercie, piszesz na swoim blogu albo na wallu? Co byś pomyślał, gdybym napisał ?Ten artykuł o captcha, w ogóle mnie nie interesuje ta tematyka, nie pisz o tym więcej, bo powiem, żeś spamer!? W social media IMO nie ma spamu ? jeśli coś nie zasługuje na Twoją uwagę, po prostu usuwasz źródło takich informacji (jak zrobił Piotr czy Futomaki).

    Słyszę głosy krytyki i przyjmuję je, ale weźcie, proszę, pod uwagę, że ja też mam agendę, też mam jakieś cele, które realizuję na tym wallu. Możesz brać ode mnie ciekawe linki i filtrować spam (jeśli potrafisz to zrobić). Możesz zrezygnować z całości ? nie mieć spamu, ale nie dostawać też ciekawych linków. Albo możesz powiedzieć sobie ?OK, ten gość poświęca czas, żeby pokazać mi coś ciekawego, dam mu się trochę poreklamować.? Nie ma tu lepszej i gorszej decyzji. Jest Twoja decyzja :)

  3. Robert Drózd

    Pawle, ale nie wypowiadałem się co do Twojego walla, na którym faktycznie możesz publikować co chcesz. :-) Tutaj chodzi o wpisy otagowane, tagi – przynajmniej na blipie – bywają traktowane jak odrębne kanały. I to właśnie na kanale #warszawa o Twoim szkoleniu przeczytali ludzie, których w kontaktach nie masz. Twój prywatny kanał komunikacji wszedł więc w kanał publiczny. A na kanale #warszawa, zwróć uwagę, że nie wysyłasz *innych* ciekawych linków, za które ludzie Cię cenią i dodają do kontaktów. :)

    Ze stwierdzeniem że w social media nie ma spamu nie zgodzę się – spam to wiadomość niechciana w danym kontekście, ktoś kto chce czytać o tym, co nowego we Wrocławiu, nie chce czytać o tym wiele razy. Można nawiązać też do starej, usenetowej definicji spamu „spam to wiadomość wysłana wiele, wiele razy”. Tych razy było więc tyle, że zdenerwowały niektórych subskrybentów. :-)

  4. Paweł Tkaczyk

    OK, nie myślałem o tym w ten sposób, poprawię się ;)

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.