Skocz do linków, Skocz do treści

Czy użyteczność zabija kreatywność?

21 września 2009 23:49. Autor: Robert Drózd. Komentarze (9) »

Pod tym hasłem odbył się 17 września panel dyskusyjny na czwartej już imprezie ClearWeb. Zostałem zaproszony jako jeden z panelistów, ale chyba tylko raz odezwałem się dłużej, gdyż o dziwo prawie we wszystkim zgadzałem się z kolegami. :-) Poniżej parę luźnych notatek, które zrobiłem w pociągu jadąc do Wrocławia.

A dlaczego niby ma zabijać?

Konflikt ?użytecznych? z kreatywnymi jest trochę wydumany i odpowiada raczej temu, co mogło się dziać kilka lat temu.

Kiedyś większość stron była podobna, bo technologia nie pozwalała na duże różnice. Dlatego zasady użyteczności były proste i restrykcyjne.  Na przykład te podkreślone linki. Każdy grafik by się zdenerwował gdyby usłyszał, że może projektować jak chce, ale linki mają być niebieskie i podkreślone. Dzisiaj jeśli chcę na przykład wyświetlić użytkownikowi komunikat, mogę to zrobić na 20 sposobów. Nie da się wymyślić uniwersalnych i dodatkowo szczegółowych wytycznych. Trzeba być kreatywnym.

Skąd biorą się tarcia?

Jednym ze źródeł nieporozumień jest to, że my jako ludzie od użyteczności musimy przyjmować różne role.

Na przykład częścią naszej pracy jest prowadzenie badań. Albo będzie to rozpoznawanie potrzeb odbiorców serwisu, albo testy gotowych interfejsów z użytkownikami. A w roli badacza nie wolno nam być kreatywnymi! Bo to się skończy tak jak kreatywna księgowość. Powinniśmy trzymać się ścisłej metodologii, bo tylko taka da nam wiarygodne wyniki badania.

Badania odkrywają przed nami jakąś rzeczywistość na temat użytkowników czy odbioru naszego serwisu. I jeśli ktoś nam mówi, że to nieważne, bo on ma inną kreatywną intuicję, zaczyna się problem.

Z drugiej strony, gdy już mamy badanie, trzeba wyciągnąć z tego sensowne wnioski. I w tym zdecydowanie przydaje się kreatywność. Będzie źle, jeśli spróbujemy zastosować wyniki badań bez żadnego procesu myślowego.

Poprawianie błędów użyteczności w gotowym serwisie bywa już bardzo kreatywnym zadaniem. Zwykle jest tak, że działamy w bardzo ograniczonych warunkach. Na przykład: mamy sklep z obowiązkową rejestracją przed kupnem. Oczywisty wniosek z badania będzie taki, że ludzie nie lubią się rejestrować. Mówimy to klientowi, a ten, że oczywiście, że on o tym wie, ale system sklepowy nie pozwala na zakupy anonimowe. Wtedy naszym zadaniem jest takie dostosowanie procesu rejestracji, aby był on możliwie jak najbardziej płynny i nie wkurzał osób, które z reguły nie lubią się rejestrować. Są różne pomysły. Można chociażby proces generowania hasła ukryć. Błędem jest więc twierdzenie, że ?audyt? oznacza po prostu wypunktowanie błędów  serwisu. To dopiero początek pracy.

Kto powinien być kreatywny?

Kreatywność jest procesem zespołowym. Nie wymagajmy od pojedynczej osoby (na przykład od architekta informacji), żeby był kreatywny, bo kreatywny musi być cały zespół. Jeśli w zespole mamy cztery osoby czy role: kierownik, projektant, developer, grafik – to w proces projektowy powinni być zaangażowani wszyscy, a nie że każdy dostaje wszystko dopiero w odpowiedniej chwili. Nikt nie ma monopolu na dobre pomysły, tylko trzeba umieć je generować, umieć się nimi dzielić.

Ważna jest tutaj rola tzw. właściciela produktu, czy managera produktu, który nie może przychodzić do projektantów z żądaniem: wymyślcie mi coś. To ta osoba musi wytyczać kierunki rozwoju produktów, słuchając oczywiście fachowców. Jeśli po pomysł na produkt idziemy do architekta, projektanta czy grafika, to jest to pewne nieporozumienie. Projektant czy architekt to ludzie, którzy już opracowane koncepcje mają realizować.

Problemem dla komunikacji w zespołach jest podejście ?ekstremalne?. Z jednej strony tzw. ?artyści?, którzy nie tolerują ograniczeń dla swojej wizji. Z drugiej ? pseudospecjaliści od użyteczności, którzy myślą dogmatami, a ich komentarz do innych pomysłów to ?że to bez sensu?, albo po prostu ?nie?. Współpraca i z jednymi i z drugimi bywa bardzo frustrująca.

Co jeszcze?

Nielsen powiedział kiedyś, że projektowanie  to rozwiązywanie problemów pod pewnymi ograniczeniami. Użyteczność dodaje jedno z ograniczeń ? że system musi dać się używać. Poza tymi ograniczeniami, wolna droga. Są inne ograniczenia, na przykład technologiczne i finansowe. Dlaczego na Clearweb nie zaprosić dyrektorów finansowych i nie spotkać się pod hasłem ?finanse i kreatywność?? No bo ograniczenia finansowe są oczywiste i mało kto je będzie kwestionował.

Najgorsza jest kreatywność pusta ? dla siebie samej. Kombinowanie w momencie, gdy nie wiemy w jakim kierunku się poruszamy, gdy wymagania odnośnie strony, która ma być interaktywnym systemem ograniczają się do ?wzmacniania marki?.

Kiedy z kolei kreatywność jest najważniejsza? Jeśli właśnie efekt wow ma sens. Jeśli robimy tak właściwie rozbudowaną internetową formę reklamową, nie będzie to miało zawiłej struktury, nie wypełniamy pewnie skomplikowanych formularzy, co najwyżej podajemy maila. Wtedy wymagania użytecznościowe są naprawdę minimalne i można robić co się chce.

Mogą się pojawiać natomiast wymagania dotyczące dostępności. To, że kierujemy jakąś kampanię na młodzież, nie znaczy że młodzież ma np. komputery, które pociągną jakieś super zagnieżdżone Javascripty i Flashe. Weźmy reklamę Coca Coli. Colę kupują i bogaci i biedni, ale ci drudzy mogą mieć stary komputer sprzed 9 lat, na którym wciąż chodzi Internet, ale jakoś tak wolno.

Chyba najtrudniej kreatywnym wytłumaczyć jest właśnie kwestie dostępności. Ze coś jest na przykład nieczytelne, albo ma słaby kontrast. Tutaj jesteśmy w stanie często dać jak najbardziej obiektywne argumenty, bo kontrast i różnice barwne można policzyć i wiadomo jakie wartości są czytelne, jakie nie.

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Mateusz Miernikowski

    To jest coś, o czym mnóstwo osób zapomina – kreatywność jest procesem zespołowym. Brawo!

  2. Attelove

    Bardzo dobry wpis. Dziękuję.

  3. Krzysztof Dróżdż

    Niestety nie mogłem być na tym panelu (nie posiadłem jeszcze umiejętności bilokacji ;-) i musiałem się zadowolić tylko panelem konkurencyjnym).

    Fajnie, że podzieliłeś się z nami swoimi przemyśleniami. W ten sposób nieobecność na panelu jest mniej dotkliwa :-)

  4. Paulina Gawłowska

    Bardzo dobry wpis. W zupełności się z nim zgadzam :), a najbardziej z tym, że najtrudniejsze są dyskusje z artystami nie przywiązującymi większej wagi do dostępności.
    A jeśli chodzi o proces kreatywny – czasem (przy projektach gdzie user experience jest mega ważne) nie rysuję nawet makiet low-fi, aby niczego grafikom nie sugerować. Daję im wolną rękę, spisując tylko rodzaje treści jakie mają się znaleźć na stronie oraz ich priorytety. Graficy odwdzięczają się potem wyrozumiałością w wysłuchiwaniu moich uwag odnośnie błędów usability :)

  5. Robert Drózd

    Paulina, ja zrobiłem odwrotnie – od pewnego czasu kilku grafików u moich dwóch głównych klientów odmawia rysowania, dopóki nie dostanie ode mnie makiet. :-)

  6. Paulina Gawłowska

    Jasne, tak powinno być i ja pracuję dokładnie tak samo – najpierw makieta, potem projekty graficzne :)
    Ale proces kreatywny wymaga czasem elastyczności. Kiedy mamy do zaprojektowania stronę główną dla takiego klienta jak Play czy Cola, nie chcę rysować makiet opartych na boksach, karuzelach i tabach, bo wiadomo, że grafik się zasugeruje (nawet jeśli nie chce) ;) Wtedy pozwalam im popłynąć. Później pracujemy pracujemy nad poprawą usability

  7. Robert Drózd

    A nie jesteś wtedy postrzegana jako „ta, która się przypieprza?” :-) W końcu jeśli strona nie jest całkowicie wizerunkowa, to trzeba jakiś schemat nawigacji włożyć, a tu jeśli grafik popłynie, to kijem trzeba go zawrócić…

  8. Paulina Gawłowska

    Nie, no nawigacja zawsze jest projektowana przeze mnie. Pozwalam popłynąć z resztą, czyli treścią na stronie. I nie uważają, że się przypieprzam, raczej są „wdzięczni”, że nie narzucam im konkretnego układu elementów, prezentacji treści itd.

  9. Maciej Adamów

    Przyznam, że tytuł artykułu trochę mnie przestraszył, bo myślałem, że trudno w kwestii obalania mitu antykreatywnej użyteczności dodać coś nowego (swego czasu przeprowadziliśmy na ten temat dyskusję na swoim podwórku: http://www.netarch.com.pl/blog/czy-uzyteczne-serwisy-to-nudne-serwisy/). Na szczęście się myliłem – tekst wnosi coś nowego, brawo ;)

    Aczkolwiek mam nadzieję, że temat „użyteczność vs kreatywność” jednak w końcu zgaśnie. Co nie znaczy, że nie da się znaleźć ludzi, którzy tej rzekomej sprzeczności będą dowodzić (pewnie głównie początkujący graficy, domorośli HTML-owcy etc.).

    (edit rd. komentarz wpadł do spamu, więc go wyciągnąłem ze świeżą datą)

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.