Skocz do linków, Skocz do treści

Strony główne na wszystkie strony, metoda Nielsena

12 kwietnia 2006 0:06. Autor: Robert Drózd. Komentarze (7) »

Właśnie ukazało się polskie wydanie klasycznej już pozycji ?Homepage Usability: 50 Websites Desconstructed?. Okładka amerykańskiego wydania Homepage Usability

Tytuł nie myli. Książka poświęcona tylko jednemu tematowi: projektowaniu … stron głównych serwisów internetowych.

Oczywiście polski tytuł, ?Funkcjonalność stron www. 50 witryn bez sekretów? zupełnie nie oddaje sensu oryginału, którym jest całkowita specjalizacja. Tak! Strony główne wymagają uwagi i osobnego podejścia. Masz 10 sekund na pokazanie się światu. Co mówi Twoja strona główna?

Pierwsze wrażenie było w moim przypadku olśniewające. (Inna sprawa, że czekałem na nie wiele tygodni, bo sobie statkiem płynęło).

Wygląd prawie albumowy, jedna z tych pozycji, jakie lubimy mieć na półce. Nietypowy, kwadratowy kształt (w polskim wydaniu prostokątny), rozmiary: 25×25 cm, waga dobrze ponad kilogram. Wewnątrz kolorowo, estetycznie i przejrzyście.

Teoria

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza, nazwijmy ją teoretyczną, to 60 stron.

Na samym początku, dwoje autorów: Jacob Nielsen oraz Marie Tahir, udowadniają dlaczego warto pracować nad stroną główną. Slogan od którego zaczęli: strony główne to najbardziej wartościowe nieruchomości (real estate) na świecie. Bo kilkadziesiąt centymetrów kwadratowych ekranu przekazuje pierwsze wrażenie o firmach wartych milardy dolarów.

Następnie mamy 113 zaleceń Nielsena dla stron głównych. To nieoceniona pomoc dla wszystkich, którzy chcą oceniać swoje strony. Każde z zaleceń jest dość szczegółowo opisane. Pierwsze i najważniejsze dotyczą informowania o celu istnienia serwisu, oraz o samej firmie. To wciąż najczęściej chyba popełniane błędy w serwisach korporacyjnych. Podejście ?firmo-centryczne? zakłada, że czytelnik, skoro już tu przyszedł, to wie, czym się zajmujemy, no i co może znaleźć, lub zrobić na tej stronie? Tak oczywiście nie jest, mnóstwo wejść będzie przypadkowych, a ludzie nie muszą nawet znać firmy z nazwy.

Dalej następuje mniej już interesujące zestawienie statystyk z badania (o którym za chwilę). Gdzie najczęściej znajduje się logo, czy linki są podkreślone, ile procent witryn stosuje animację, lub? muzykę w tle. Niewiele tu nas zaskoczy.

Potem ? rzadkość u Nielsena ? zestawienie zaleceń wg priorytetów. Od tych absolutnie podstawowych, do ?domyślnych?, co do których udzielono nam dyspensy.

Praktyka

Następne 240 stron to zapowiadane w tytule badanie 50 stron głównych. Są tu właściwie wszystkie najważniejsze serwisy z roku wydania książki. A zatem:

  • wielkie korporacje: Microsoft, IBM, Accenture,
  • portale: BBC Online, Yahoo, CNET,
  • serwisy e-commerce: eBay, Amazon, Ticketmaster.

Dwie rzeczy, którym autorzy poświęcają najwięcej miejsca to:

  1. Wspomniana już identyfikacja. Jeśli firma nie pisze czym się zajmuje, pewne jest, że spotka ją cięty język Nielsena i Tahir.
  2. Etykiety, etykiety, etykiety! Temat rzadko poruszany nawet w kursach usability. Oceniane strony główne zawierają mnóstwo nagłówków i odnośników, które są niejasne dla przypadkowego odwiedzającego, które mogą być błędnie zrozumiane, przez które serwis traci użytkowników. Jak unikać złych etykiet – to najważniejsza nauka, jaką wyciągniemy z lektury tej części.

Porady są niezłe, ale ich przekaz dosyć niefortunny. Otóż po lewej stronie mamy zrzut ekranowy strony głównej, no i numerki przy elementach, które zostają opisane po stronie prawej. Skakanie od ilustracji do tekstu szybko robi się męczące.

Jedna ze stron z analizą serwisu: po lewej wygląd, po prawej tekst

Polecam raczej metodę, którą stosuję w swoich raportach: opisowi każdego błędu towarzyszy natychmiast ilustracja fragmentu, którego dotyczy. Jest przy tym więcej pracy, ale dzięki temu łatwiej można taki raport czytać.

Absolutnie też nie akceptuję stylu, którego używają autorzy. W wielu miejscach miejsce racjonalnych argumentów zajmują stwierdzenia bardzo ogólne. ?It is good that??, ?It is fine that??, ?It?s odd that??, ?Great to?.? ? to fragmenty z jednej zaledwie analizy.

No przepraszam, jakbym klientom przedstawiał raporty, że „dobrze jest to stosować, jeszcze lepiej tamto, a już w ogóle świetnie coś innego”, chyba nie byliby zadowoleni. Racja. Jacob Nielsen może sobie pozwolić na taki ton, ale ludzie, którzy się uczą z jego książki już nie.

Przeczytanie wszystkich 50 analiz będzie ciężkim doświadczeniem. Problemy oraz sposoby ich rozwiązania powtarzają się, równie dobrze ich wartość merytoryczną dałoby się zamknąć w 20-30 analizach. Ale nikt nie powiedział, że musimy czytać wszystko. Można na przykład wybrać tylko te serwisy, które znamy, lub z branży, która nas szczególnie interesuje.

Do muzeum?

Daje o sobie miejscami znać wiek tej książki. Oryginał został napisany w roku 2001. Wszystkie strony zostały już parokrotnie przerobione. Kilka opisanych firm już dawno nie istnieje (choćby CDNow). Okładka polskiego wydania Homepage Usability

Zmieniły się też technologie i trendy. Prosty przykład, czyli szerokość strony. Dzisiaj coraz więcej serwisów rezygnuje z poprawnego wyświetlania w rozdzielczości 800×600, groteskowo brzmią więc rady, by w przypadku płynnego układu zachować szerokość od 620 do 1024 pikseli.

Początkowo chciałem z tak późnego wydania „Homepage Usability” po polsku zrobić podstawową wadę tej pozycji. Ale gdy parę dni temu wróciłem do oryginału, stwierdziłem, że jednak niewiele się zestarzało, może 5-10 procent.

Kupić, nie kupić?

Jeśli masz do czynienia ze stronami głównymi większymi niż blog ? kup!

Już same 113 zaleceń ma swoją wartość. Nielsen Norman Group sprzedaje podobne raporty za setki dolarów. A wreszcie możemy zobaczyć, jak te zalecenia realizowane są w praktyce.

Książka ma swoje wady. Jest przegadana. Jest wreszcie dość droga. Ale to wciąż najlepsze źródło wiedzy o projektowaniu stron głównych. Polecam.

Przydatne linki:

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. porneL

    Nie podoba mi się trend odchodzenia od stron w 800px. Opiera się on o używane rozdzielczości, ale używana rozdzielczość nie musi być tożsama z używaną wielkością okna, a tym bardziej preferowaną wielkością. Ja np. zawyżam statystyki rozdzielczości, ale lubię mieć otwarty sidebar albo pomniejszone okno obok innej aplikacji i do tego potrzebuję stron działających pod 800px.

    (Tradycyjnie już: usability tych bezpodglądowych komentarzy ssie)

  2. Robert Drózd

    Zgadzam się, że na uciekanie od 800×600 jest za wcześnie, dajmy ludziom prawo używania sidebara. :) Z drugiej strony nieliczne serwisy, które przeszły na większą rozdzielczość (np. głośny ostatnio New York Times) zapewne to przemyślały mocno i rozważyły wszystkie za i przeciw.

    ps. przypominanie o podglądzie w każdym komentarzu *nie przyspieszy* dodania tej funkcji. Krótko: testowałem jeden plugin, nie działa w WP2.0, na inne nie mam chwilowo czasu (jeśli ktoś może podpowiedzieć na priv, będę wdzięczny)

  3. krst.

    Dodam tylko, że w empik.com książka ta kosztuje 63zl. Jeszcze nie czytalem, mam dylemat czy jest sens wydawac tyle pieniedzy, tymbardziej ze pierwszy Nielsen po polsku mnie nie zachwycil. No, ale po takiej recenzji chyba jednak sie zdecyduje. ;)

  4. Amrod

    800×600 moze wrócić do łask. Dlaczego? Myśle że w ciągu kilkunastu miesięcy dość dużą popularnośc mogą zyskać PCty klasy Ultra Mobile, a tam w podstawowoej specyfikacji rozdzielczość ekranu to 800×480 (z racji na jego rozmiar, około 7″)

  5. mienta

    Książeczkę nabyłam nawet niedawno i muszę przyznać, że nie żałuję. Rzeczywiście nie pojawiają się tam najnowsze sajty (opisywana jest jeszcze stara wersja strony głównej yahoo) ale z drugiej strony można zaobserwować czy podane przez autorów błędy zostały w nowych wersjach usunięte. Duży plus dla helionu, że wreszcie zaczeli wydawać książki w kolorze.

  6. Szymon

    Bardzo mi się podobał wstęp do tej książki – a dokładnie informacja, że Jacob życzy sobie 10000$ za analizę strony głównej. Znaczy się rysuje się świetlana przyszłość dla specjalistów ds. usability w Polsce ;).

  7. Robert Drózd

    Szymon, no ba, jest jeszcze spory margines, żeby zejść z ceną. :-)

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.