Skocz do linków, Skocz do treści

Kwestionuj tradycje: narzędzia na stronach artykułowych

13 marca 2012 21:25. Autor: Robert Drózd. Komentarze (10) »

Narzędzia na stronie RP.pl

Przychodzi wiosna, firmy robią remanenty, także na stronach internetowych. I warto skupić się na temacie, który traktowany bywa „automatycznie„, a przecież ma znaczenie dla naszego UX.

Nieodzownym elementem strony artykułowej są pewne narzędzia, które tę stronę wzbogacają. Narzędzia te mają z jednej strony ułatwiać życie czytelnikom, ale z drugiej – serwisowi – przyciągać ludzi, budować lojalność, zachęcać do powrotów itd.

No i często tak jest, że po prostu przenosi się to co było poprzednio na stronie, albo dodaje bez zastanowienia kolejne wtyczki czy przyciski. Ilustracja powyżej pochodzi ze stron Rzeczpospolitej. Naprawdę czytelnicy rp.pl dzielą się linkami w Messengerze albo Myspace? Nie ma sensu dodawać wszystkich narzędzi, bo zrobi nam się na stronie choinka, no a im więcej możliwości – tym większa obojętność użytkownika. Ale rezygnacja z niektórych też nam się nie opłaci.

Co dzisiaj jest używane i dlaczego? A co warto wywalić?

Ogólne narzędzia:

  • Drukuj – to jest pieśń przeszłości. Drukujemy coraz mniej, a już zupełnie rozbawił mnie niedawno taki przycisk w ipadowej wersji Gazety Prawnej.
  • Wersja do druku – to już co innego. Sporo osób będzie korzystać choćby po to, aby dostać się do wersji artykułu bez reklam, nawigacji i innych śmieci. I to prowadzi nas do następnego narzędzia, mianowicie…
  • Jedna strona – link „single page” to funkcja, zamiast której ludzie korzystają z wersji do druku. Popularna na anglojęzycznych portalach, w Polsce jak dotąd nigdy jej nie widziałem. Wynika to prawdopodobnie z przeświadczenia PM-ów, że jak się doda taki link, to ludzie nie będą korzystali ze stronicowania i nabijali odsłon. Zapominają, że link „jedna strona” to też odsłona.
  • Wyślij mailem – wydawałoby się, że też do wyrzucenia, ale statystyki są nieubłagane – ludzie z tego nadal korzystają, choćby po to, aby siedząc w pracy wysłać sobie link do artykułu na adres prywatny.
  • Powiększanie tekstu – czyli przyciski A+ A- lub AAA, wbrew pozorom są używane. Niby przeglądarki mają opcje powiększania tekstu i całej strony – ale ludzie ich nie znają.
  • RSS – to kolejna technologia, która cudów nie zdziałała. Link nadal jest potrzebny, ale nie trzeba go jakoś wybitnie eksponować. Pamiętajmy o umieszczeniu odpowiedniego zapisu w nagłówkach META, dzięki czemu przeglądarki same rozpoznają, czy w serwisie jest RSS. Dobrym pomysłem może być strona ze wszystkimi możliwymi RSS w serwisie.
  • Wyślij do Instapaper/ReadItLater – nie wiem co bym zrobił bez tego przycisku w iPadowych aplikacjach Flipboard/Zite. To taki nowoczesny odpowiednik wysyłania mailem czy linku „jedna strona”. Wysyłamy artykuł, a potem czytamy go w spokoju w wybranej aplikacji. Instapaper oraz ReadItLater mają własne aplikacje na iOS/Androida, a także możliwość pobrania wersji na czytnik e-booków. Posiadacze Kindle mogą się cieszyć gazetką wysyłaną przez Instapaper. Dlatego serwis, który te przyciski wprowadzi będzie miał sporego plusa u wielu early-adopterów.

Dzielenie się:

  • Facebook – nadal i zdecydowanie, najbardziej jako zwykły przycisk „Lubię to”.
  • Google+ – pogłoski o ściganiu się z Facebookiem są przesadzone, ale coraz więcej ludzi tego używa. Gorzej, że odwrotnie jak w przypadku FB, „plusa” innej osoby widzimy tylko wtedy gdy zostanie skomentowany i wrzucony na własny profil. Dlatego G+ ma mniejszy zasięg niż fejsowe lajki.
  • NK, Śledzik – ktoś jeszcze tego używa? Dla mnie fascynujące jest, że choć wszelkie badania mówią, że użytkowników FB jest w Polsce tyle, co NK – to kogoś, kto się przyzna do korzystania z NK ze świecą szukać. Ja już dawno nie mam tam konta, ale znajomi logujący się,  mówią, że aktywności ICH znajomych zupełnie nie widzą. Może faktycznie jest Polska B/C/D/E/X/Y/Z, która wciąż siedzi na NK i chce korzystać z takich narzędzi. Ale statystyki powinny być nieubłagane. Macie na swoich serwisach wejścia z NK?
  • Wykop – widżety do wykopania nie mają najmniejszego sensu. Dodanie „kopnięcia” może być kuszące, ale dopóki strona nie wbije się na stronę główną (a o to dziś już bardzo trudno przypadkowo, znaczy bez armii klikaczy mobilizowanej np. na Facebooku), te przyciski są bardziej promocją tego serwisu niż naszą.
  • Blip – ten serwis umiera od dawna, zresztą podobnie jak wiele innych serwisów GG Network. Smutne.
  • Twitter – przez długi czas narzędzie lansu polityków i dziennikarzy, dziś Twitter zaczyna przeżywać drugą młodość i może faktycznie zacznie być w Polsce popularny, szczególnie że od pewnego czasu jest polska wersja.
  • Reddit, Digg, MySpace, Stumble Upon, Delicious – serwisy, które nigdy nie zdobyły w Polsce szerszej popularności. Niektórzy korzystają z tych dwóch ostatnich – ale wtedy mają i tak własne skryptozakładki albo paski w przeglądarkach.

Wnioski dla Twojego serwisu mogą być całkowicie odmienne. Co powinno decydować?

  • Profil użytkowników
  • Kliknięcia w poszczególne narzędzia (wystarczy podpiąć wywoływanie funkcji _trackEvent() w Google Analytics – patrz przewodnik)
  • W przypadku serwisów, które pozwalają się dzielić – liczba wejść z danego źródła. To media społecznościowe mają nas promować, a nie na odwrót.

Tak czy inaczej, warto taką analizę zrobić, nie trzymać niepotrzebnych już narzędzi, a dodać te, które mogą się okazać przydatne.

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Adam Rogala

    Zapomniałeś wspomnieć o coraz popularniejszej funkcji (ikonce) odsłuchiwania artykułu :)

  2. Robert Drózd

    Piszę o narzędziach, nie patologiach. :-)

  3. Krzysiek Trynkiewicz

    Podoba mi sie ten artykul, Robercie :)
    „Macie na swoich serwisach wejścia z NK?” – W zyciu nie widzialem NK jako strony odsylajacej – to w ogole mozliwe? :)

    Wykop – trzeba wiedziec, co sie robi i czy ma sie szanse przebic. Na kazdej stronie nie warto, ale jesli sie postara, to mozna sporo zdzialac raz na jakis czas :)

    Polecam dodatki, ktore sprawdzaja, ile % odwiedzajacych jest zalogowanych do FB, G+, Twittera, Gmaila (na tej podstawie mozna ocenic, ktore przyciski promowac):
    Dla WordPressa – http://wordpress.org/extend/plugins/social-network-user-detection/
    Dla dowolnej strony – http://www.seomoz.org/blog/visitor-social-network-login-status-google-analytics

  4. Robert Drózd

    Nie wiem jak to jest z NK, czy oni nie ukrywają refererów przy przekierowaniach.

    W każdym razie przykład serwisu, który jest w social media dość aktywny i który miał w danym okresie 4 miliony wizyt – 290 ze źródłem nk.pl – to nie wymaga komentarza.

  5. Łukasz Wójcik

    NK nie jest dziś źródłem ruchu, ale tak nie było od zawsze. Kilka lat temu napisałem na blogu tekst o jakimś „wirusie” na NK i jakimś cudem został on podchwycony przez użytkowników tego serwisu – wówczas był on na takiej samej fali, jak dziś Facebook – i przyniosło mu jakieś 3 tys. odwiedzin w ciągu kilkudziesięciu godzin z samej naszej-klasy plus namiastka hype’u w „realnym” świecie (znajoma donosiła mi, że obcy jej ludzie wspominali o moim tekście w jej obecności)

    Dziś nie ma ruchu z NK, bo jego użytkownicy nie używają go do dzielenia się treściami. Nie wiem, do czego go faktycznie wykorzystują, bo co do tego, że w ogóle istnieją, nie mam wątpliwości. ;)

    Zastanawiam się nad czymś innym – jaki wpływ na aktywność czytelnika ma ilość udostępnionych narzędzi na jednej stronie. Internauta kliknie „Lubię to”, jeśli widżet jest widoczny pod tekstem jako jedyny. Ale co w sytuacji, gdy zgrupujemy go w jednej sekcji z Google Plusem/Twitterem/czymkolwiek innym jeszcze? Nie wspomnę już o kwestiach, czy lepiej umieszczać widżet na dole czy na górze treści, ale chyba za bardzo wchodzimy już w detale. :)

  6. Lolek

    Co do Wykopu to raczej nie tyle jest to problem serwisu [ani tym bardziej „społeczności klikaczy z Fb” – więcej daje spora ilość osób obserwujących na samym wykopie ale to pojedyncze przypadki] co właścicieli stron na których wykop jest dodawany.

  7. kjonca

    „Piszę o narzędziach, nie patologiach. :-)”

    Dość specyficzne podejście do ludzi ze słabym wzrokiem. (Tak, tacy też istnieją, i przeglądają strony)

  8. Robert Drózd

    Jeśli ludzie mają słaby wzrok, to mają narzędzia, które pozwalają im na zwiększenie dostępności strony, jak choćby tryby wysokiego kontrastu czy powiększalniki tekstu, albo po prostu screen readery.

  9. kjonca

    Nie wszyscy, uwierz. Nie zawsze też mogą całe swoje oprzyrządowanie zabrać ze sobą jadąc „gdzieś”.

  10. Krzysztof Szumny

    Dorzucę swoje 3 grosze na temat naszej klasy. Postanowiłem promować swoją stronę także na tym portalu społecznościowym. Okazało się, że portal ten z pozoru umożliwia łatwy start. O ile na FB czy G+ można zaprosić tylko swoich znajomych bezpośrednio… a tyle w nk.pl zaproszenie profil fikcyjny może wysłać każdemu.

    Ok… Stwierdziłem, że spamem są wiadomości… zaproszenia, już nie koniecznie. Na nk.pl są grupy, więc znalazłem grupę, która tematycznie powinna być zainteresowana tym o czym jest moja strona. Zacząłem wysyłać zaproszenia. Dość szybko zebrałem 100 „znajomych”. Fajna sprawa. Nk.pl ma śledzika.. tam też zacząłem wrzucać linki do nowszych wiadomości ze strony. Patrze w statystyki… nic. Na FB z jeszcze wówczas z kilkunastoma polubieniami, potrafiłem przekierować sobie ten ruch w całkiem niezłym współczynnikiem klikalności. Patrzę w nk.pl… i nic! Może będzie kilka kliknięć (mniej niż 10), podczas gdy z FB mam wynik 20 razy lepszy przy 2 razy mniejszej bazie userów.

    Czarę goryczy przelał fakt, gdy kiedyś mając nk włączoną na innej zakładce, napisała do mnie jedna dziewczyna, które dodała profil mojej strony do znajomych. Stwierdziłem, że może mieć jakieś pytanie.. no wiec zacząłem się pytać, co i jak… i niestety po krótkiej rozmowie wyszło na to, że ona tak naprawdę to nie ma pojęcia o czym ta strona jest i nigdy nawet na niej nie była. A dodała ją do znajomych…”bo wszystkich dodaje” :(

    Niestety nk.pl nie jest serwisem stworzonym do umiejętnego promowania firm. Niby się da… w praktyce, podejrzewam, że każdy kto w nk.pl wykupi nawet płatną kampanię, tego po prostu żałuje… Nie ma tam mowy o wykorzystaniu faktu sieci społecznościowej.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.