Skocz do linków, Skocz do treści

Architekt informacji – zawód regulowany

17 kwietnia 2012 11:12. Autor: Robert Drózd. Komentarze (24) »

Autorem poniższego tekstu jest Krzysiek Kowalkowski.

Zapytałem znajomych architektów informacji (to znaczy projektantów interfejsów) czy chcieliby, żeby wprowadzić licencje zawodowe dla ich zawodu. Oczywiście ‚pojechali’ po mnie straszliwie, twierdząc że pomysł jest idiotyczny, poroniony, i żebym sobie jaj nie robił. Tymczasem ja nie poddałem się i postanowiłem wciągnąć ich, w krótką dyskusję. A oto efekty i wizja regulacji zawodu Architekta Informacji.

Założyliśmy Ogólnopolskie Stowarzyszenie Architektów Informacji (OSAI) – na wszelki wypadek ‚ogólnopolskie’. Ja zostałem oczywiście Przewodniczącym, powołaliśmy też wiceprzewodniczących i skarbnika. Najważniejsze to wydaliśmy sobie Licencje Zawodowe z numerami 1 do 5. Ustaliliśmy, że do OSAI będziemy przyjmować innych członków, architektów informacji na podstawie pisemnego i ustnego egzaminu. Jesteśmy w trakcie tworzenia zakresu wiedzy i umiejętności, które trzeba posiadać, aby zdać taki egzamin. Jeden z nas założył od razu firmę, zajmującą się szkoleniami dla Architektów Informacji, przy okazji organizuje kurs na Architekta Informacji. Ponieważ taki kurs i egzamin nie jest prosty, dogadaliśmy się z jednym z wiodących banków, aby przygotował ofertę kredytową na sfinansowanie takiego kursu oraz egzaminu.

Ustaliliśmy, że w OSAI jednocześnie możemy wydać maksymalnie 100 licencji zawodowych (jeśli przychody z kursów i egzaminów będą niewystarczające to zwiększymy ten limit) – nie chcemy, aby nasi klienci byli obsługiwani przez niekompetentnych Architektów Informacji. Wolimy, żeby było nas mniej, ale by jakość świadczonych usług była wyższa. Ponieważ liczymy, że zgłosi się do nas więcej niż 100 chętnych, to stworzymy listę rezerwową (obecność na tej liście będzie kosztowała niewielką kwotę – miesięcznie).

Aby zostać licencjonowanym Architektem Informacji należy przejść kurs lub ukończyć studia wyższe z zakresu projektowania (tutaj jesteśmy dogadani z 3 szkołami wyższymi, które z nami współpracują, i które mają odpowiednie uprawnienia). Następnie należy zgłosić się na egzamin. Opłata za egzamin jest bezzwrotna, ale jednorazowa. Koszty są wysokie, ale ma to na celu odstraszenie osób, które de facto nie znają się na projektowaniu. Następnie należy zdać egzamin pisemny oraz ustny przed komisją złożoną z pięciu członków OSAI, którzy posiadają najwyższy numer licencji. Wszyscy Architekci, którzy zdobędą licencję zostaną przyjęci do OSAI. Dzięki czemu będą (jako jedyni w Polsce) mogli świadczyć usługi polegające na projektowaniu interfejsów, czy badań z użytkownikami. Oczywiście członkowie OSAI muszą zadbać o finansowanie instytucji, do której należą i która dba o interesy swych członków, więc poprosimy ich o wpłacanie co miesięcznej opłaty członkowskiej na rzecz OSAI.

Obowiązkowym narzędziem pracy każdego architekta informacji jest oczywiście Axure, Camtasia oraz komputer firmy Apple. OSAI jest jedynym i wyłącznym dystrybutorem Axure na Polskę. W związku z tym, że cena takiego oprogramowania jest dość wysoka, więc dbając o bezpieczeństwo członków OSAI przygotowaliśmy atrakcyjną formę finansowania zakupu oprogramowania i sprzętu Apple. OSAI ma też partnerstwo strategiczne z oficjalnym dystrybutorem komputerów tej marki na Polskę.

Po chwili przypomnieliśmy sobie, że należy też zadbać o naszych klientów – czyli firmy korzystające z usług Architektów, więc każdy Architekt będzie musiał być ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej za prowadzone przez siebie projekty. Ubezpieczenie takie będzie oferował ubezpieczyciel, z którym podpisaliśmy umowę na wyłączność.

Dzięki takiej regulacji zawodu dbamy o interesy naszych klientów, którzy mają pewność że podpisywane przez członków OSAI projekty są bezpieczne, zgodne z najwyższymi standardami projektowania interfejsów na świecie oraz to, że tylko dzięki nam przyniosą klientom tak ogromne zyski.

Ufff.

Tak roztoczona wizja spowodowała, że wszyscy moi znajomi zmienili natychmiast zdanie na temat regulacji zawodu Architekta Informacji. Regulacja jest potrzebna i obiecujemy, że będziemy lobbować w Sejmie, za regulacją także i tego zawodu. Jako członkowie OSAI łączymy się jednocześnie w bólu z innymi osobami uprawiającymi zawody aktualnie regulowane, a które rząd pragnie zderegulować.

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Grzegorz Głowiak

    Panowie
    Zapomnieliście jeszcze o jednej sprawie. Aby utrzymać status Architekta Informacji, należy w ciągu 5 lat przebyć co najmniej 5-10-15 (niepotrzebne skreślić) kursów, organizowanych jakżeby inaczej, przez OSAI. Kursy nie są tanie, ale najwyższej jakości wiedza kosztuje. Brak ukończonych kursów wymaga ponownego przystąpienia do egzaminów :)
    Pozdrawiam

  2. Ramon Rembelski

    „Obowiązkowym narzędziem pracy każdego architekta informacji jest oczywiście Axure, Camtasia oraz komputer firmy Apple.” – a jaka religia będzie obowiązkowa dla AI? A czy jak ktoś biega po pracy, to będzie mógł samodzielnie kupić dowolnej marki dres, czy tylko taki, którego wyłącznym dystrybutorem będzie OSAI?

    Wprawdzie nie jestem z tej branży, ale wydaje mi się, że autor przybył do nas z Średniowiecza. I jako obywatel, łączę się w bólu z innymi obywatelami na myśl o kolejnych zawodach regulowanych.

    Rany, po prostu nie wierzę, w to, co przeczytałem :/ Przecież pierwszy kwietnia już w tym roku był.

  3. Łukasz Plutecki

    AXURE, OSAI – j.w. Nie podoba mi się. Ilośc narzędzi jest spora, szybko się zmienia.

    Jak OSAI chce to niech zrobi certyfikacje architektów informacji Axure i tyle.

    A na wspomnianych uczelniach zajęcia też będą prowadzili pracownicy OSAI?

  4. Krzysiek Kowakowski

    Ja bym traktował ten wpis trochę z przymrużeniem oka :)

  5. Niedoszły Bibliotekarz

    Świetny tekst oddaje istotę problemu.
    Może nie w każdym zawodzie ale w wielu właśnie taki jest mechanizm i niech sobie ludki myślą że skoro maja licencjonowanego fachowca to ich nie zrobi w trąbę. Proponuję jeszcze jakiś zapis ochronny typu że jak klient licencjonowanego architekta będzie się burzył to nie wolno nikomu innemu świadczyć mu usług, pod groźbą pozbawienia uprawnień :>

  6. rfgsdfg

    te pierwsze 5 osob musi tez przejsc studia bo narazie to sa samozwanczymi uzurpatorami ;)

    swoja droga ze tak spytam ile zarabia specjalista ux w polsce i ile jest faktyczniej pracy dla normalnych firm a nie firemek za 150zl

    czy praujesie w pl czy glownie tu mieszkacie a pracujesie dla zachodu i jakie tam sa wynagrodzenia

  7. rfgsdfg

    pozatym ja bym robil tak jak formacja nazywajaca sie „rzetelna firma” czyli wydawal certyfikaty za i pieniadze nieczego nie sprawdzajac bo szkoda czasu ;P krecenie lodow w polsce jest najlepsze, uczciwosc srednio poplaca bo dziala tylko na tych co malo placa za usluge ;P

  8. Bartek Dymecki

    Wiele osób obraziło by się za zrównanie architekta informacji z projektantem interfejsów.

    Jestem też ciekaw jakie to wyższe szkoły w Polsce są tak doświadczone w uczeniu projektowania interfejsów :)

    Ale to w sumie bardzo dobry biznes – gratulacje. Na pewno znajdą się chętni chcący szpanować przed klientami :) Kiedyś też sprzedawano różne certyfikaty webmasterów! :)

  9. Timi

    chłopaki, prima aprilis już był dawno temu.

  10. Bartek Dymecki

    :-)

    Przyznaję się do bycia strollowanym ;)

  11. Wojciech Kuśmierek

    Bosz, lodówkę człowiek otworzy i tam o regulacjach zawodów. Rozumiem, że tekst ma się zabawnie odnosić do tego, że regulowane zawody się bronią przed deregulacją. Fajnie jest krytykować regulację zawodów, niech żyje wolny rynek, precz sko-mu-nom, ale warto pamiętać o kilku sprawach:
    – w innych krajach taksówki są regulowane (a podejrzewam, że to protest taksówkarzy pod oknami Krzyśka (i moimi) zainspirował Go do napisania tego tekstu);
    – fajnie jest porównywać „gdzie jest więcej regulowanych zawodów”, ale warto zwrócić uwagę, że sam dostęp do morza daje kilkanaście-dziesiąt regulowanych zawodów, w niektórych krajach do statystyk wpisuje się po prostu lekarza, u nas osobno każdą specjalizację itd. itp. Ale mem o tym, że „mamy najwięcej regulowanych zawodów w UE” rozpowszechnia się tak przyjemnie..
    – przeciwnikom regulacji proponuję się trafić na taksówkę spod centralnego po 20 PLN za km. I zaraz się zrozumie, że tu by się przydało znacznie więcej regulacji i ich egzekwowania niż jest obecnie.
    – likwidowanie regulacji trenerom to też świetny pomysł, jak wasz dzieciak wróci z nogą do operacji z treningu. Fajnie, że dostaniecie odszkodowanie z OC, ale to jakby nie załatwi sprawy
    – itp. itd.

    Ot tak, ulało mi się. Jeżeli celem artykułu było tylko żarcik, to niepotrzebnie. Jeżeli ogólne zeźlenie na regulację zawodów, to może pomogłem komuś spojrzeć na to z innej perspektywy. Dziękuję za uwagę.

  12. Adam

    Kawałek z axure i komputerami apple’a najlepszy! ;)

  13. aincognito

    Do głowy przychodzi tylko jeden komentarz do tego tekstu: „kolejna grupka kolesi się dogadała”.

    Nikt nikomu nie broni tworzyć nowej certyfikacji i wydawać przez samego siebie uznawanych licencji, ale niepokoi pomysł: „będziemy lobbować w Sejmie, za regulacją także i tego zawodu”.

    Tak powstawały w średniowieczu cechy rzemieślnicze, których jedynym celem była ochrona tyłków kolesi najwyżej postawionych w organizacji (którzy już i tak dawno wylecieliby z branży przez naturalną selekcję) – oczywiście wszystko pod pozorami dbania o nasze dobro i jakość oferowanych nam usług.

    Tak oto rodzi się kolejny czyrak na życi dla branży interactive…

  14. Krzysiek Kowalkowski

    @Wojtek Kuśmierek, rzeczywiście tekst był inspirowany protestem taksówkarzy. Z jednej strony też jest żartem (nie wszyscy zrozumieli, więc tłumaczę), ale z drugiej ciekaw byłem Waszej reakcji. Oczywiście temat regulacji/deregulacji różnych zawodów ma dwa oblicza, wszystko to o czym pisze Wojtek ma sens i rzeczywiście przykład z dzieciakiem czy taksówkarzem jest wielce wymowny. Z drugiej strony moja wizja ‚cechu rzemieślniczego’ pokazuje absurd regulacji zawodów.

    Przyznam szczerze, że nie mam do końca wypracowanego zdania na temat regulacji zawodów (gdzieś tam jestem rozbity pomiędzy obie racje), a dzięki uprzejmości Roberta mogłem poznać Wasze zdanie na ten temat. Choć trochę rzeczywiście przez pryzmat żartu.

    Cieszę się, że część z Was wyłapała ironię, tych którzy przyjęli tekst w kategoriach ‚co za poroniony pomysł’, bardzo przepraszam i obiecuję, że jeśli pojawi się w mojej głowie kolejny tego typu pomysł to i tak go spiszę i opublikuję.

    @Robert – dzięki za udostępnienie swojego bloga i za to, że zaryzykowałeś :)

    PS. Jutro na #iasw będzie stał stand, na którym będziemy zapisywać chętnych do posiadania licencji OSAI. I bez maca mi się nie pokazywać :):):)

  15. aincognito

    @Krzysiek Kowalkowski
    „ciekaw byłem Waszej reakcji” .. ciekawe co byś napisał, gdyby spotkało się to tutaj z oklaskami. Czyżby zależało to od tej właśnie „reakcji”, a nie poglądów, realności pomysłu?

  16. Krzysiek Kowalkowski

    nie spodziewałem się oklasków :) raczej właśnie reakcji, z którą spotkałem się na swoim podwórku: „[…] ?pojechali? po mnie straszliwie, twierdząc że pomysł jest idiotyczny, poroniony, i żebym sobie jaj nie robił […]”

    @aincognito to ciekawe, pomysł jest realny czy nie?

  17. aincognito

    @Krzysiek

    Właśnie, najgorsze jest to, że w realizacji realny, wystarczy kilku niedouczonych panów na Wiejskiej i wykluwa się kolejny cech.

    Poza tym taka jest naturalna kolej rzeczy, że gdy zaczyna brakować klientów i konkurencja rośnie, to każdy możliwy środek do jej zablokowania wchodzi w grę.

  18. Jacek ZadrożnyJacek Zadrożny

    Co klientom daje regulacja zawodu taksówkarza? Czy dzięki temu nie wsiądą do „przewozu osób” pod Dworcem Centralnym albo będą dowiezieni na miejsce najkrótszą drogą? Regulowane powinny być opłaty (i są), a nie zawód. A co do trenerów… Słuchałem wczoraj przedstawiciela AWF ze Śląska i ewidentnie chodzi o utrzymanie liczby miejsc na uczelni. A tekst jest świetny:) Ja bym dołożył też certyfikowanie sprzętu i oprogramowania oraz rozpatrywanie skarg klientów przez sąd koleżeński:)

  19. Marcin Szewczyk

    Świetne!

  20. Grzegorz Głowiak

    A ja uważam, że powinno się zderegulować większość zawodów.

    No chyba, że będziemy mieli takie przepisy (a to czysta fikcja), że jak ktoś z regulowanym zawodem wykona usługę źle, to całe stowarzyszenie (izba – jak zwał tak zwał) odda kasę za nierzetelną pracę.

    A tak dzisiaj urzędasy siedzą i wydają pseudo koncesje, potem prowadzą pseudo-kontrole a w międzyczasie oczywiście prowadzą płatne pseudo-szkolenia. A jak się poskarżysz, że „fachowiec” źle wykonał usługę to Ci powiedzą, że niemożliwe, że przeszedł szkolenia, że doświadczony itp. Co najwyżej (w ostateczności) dadzą mu „naganę”. Straszna kara.

    Rynek wszystko weryfikuje – dobrych i złych usługodawców. Murarza z koncesją nie biorę – jak widzę wybudowane przez niego domy, papierek nie jest mi potrzebny :)
    Pozdrawiam

  21. sert

    @Bartek Dymecki
    „Wiele osób obraziło by się za zrównanie architekta informacji z projektantem interfejsów.”

    Dlaczego? :)

  22. Zenek

    ehhh, „stowarzyszenie…” załozyliście sobie zwyczajnie firmę… żeby zarabiać na kursach, składkach i na sponsorach… a żeby było łatwiej podpisujecie się dumną nazwą „Ogólnopolskie Stowarzyszenie Architektów Informacji” – zapomnieliście dodać, informacji… Cyfrowej i Kwantowej… żeby brzmiało jeszcze lepiej… „OSAICiK”, komputer Apple – obowiązkowy… lol. Sam używam, ale to brzmi jak żart w takim zestawieniu. Przytoczę kawałek definicji stowarzyszenia:

    Stowarzyszenie ? organizacja społeczna (zrzeszenie) powoływana przez grupę osób mających wspólne cele lub zainteresowania. …Cechą wspólną wszystkich tych organizacji jest działalność niezarobkowa.

    Społeczna i niezarobkowa… hmmm… Tworzycie sobie na początek towarzystwo samo-adoracji… ale może z czasem, coś z tego wyniknie… powodzenia.

  23. Robert Drózd

    @Zenek: uwielbiam czytanie ze zrozumieniem.

    Dobra, po roku mogę napisać czystym tekstem.
    TAK TEN ARTYKUŁ TO JEST IRONIA.

  24. Krzysiek

    Robert… ufff, ja nie miałem odwagi :) mam nadzieję, że nie narobiłem Ci kłopotow ta zabawa :)

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.