Skocz do linków, Skocz do treści

Przetestuj ją ją sam, czyli Krug po raz drugi

10 grudnia 2010 9:24. Autor: Robert Drózd. Bez komentarzy »

Książkę „Przetestuj ją sam!” wydawca (i polski i amerykański) reklamuje jako coś, czym nie jest. Ale w polskich warunkach to chyba bardzo dobrze.

Steve Krug wydał po 9 latach drugą książkę. „Nie każ mi myśleć” zyskało sobie miano elementarza użyteczności i całkiem słusznie. Teraz mamy pozycję, która ma stanowić jej uzupełnienie. Sam Krug mówi, że jest to poszerzony rozdział 9 z jego poprzedniej książki.

Zawartość

Okładka Przetestuj ją sam!Przy notce zapowiadającej ostatnie spotkanie UX Book Club pisałem na temat tytułu i okładki, więc nie będę się powtarzał. Patrząc jednak na okładkę, można wyciągnąć wnioski, że będzie to pozycja tym jak samemu przetestować stronę i znaleźć błędy użyteczności. Dlatego możliwe, że sporo ludzi kupi ją spodziewając się zupełnie czego innego.

O czym jest tak naprawdę? Niezależnie od podtytułów to rzecz o testach z użytkownikami.

Dowiemy się:

  • jak testy przygotować, skąd wziąć uczestników,
  • jak je poprowadzić,
  • jak wyciągnąć wnioski i co właściwie poprawić,
  • wreszcie – jak sprzedać ideę testowania swojemu szefowi.

Jedną z idei książki jest „zrób jak najmniej!” Jeśli masz coś poprawić, wybierz raczej „łatkę” niż kompletną przeróbkę. Łatka zajmie mniej czasu i większa szansa, że w ogóle da się to zrobić. Tak samo z testami: do pobieżnej orientacji wystarczy przetestować 3 dowolne osoby, bez zabawy w rekrutację czy długie przygotowania.

Książka jest jednak trochę schizofreniczna. Bo jednocześnie próbuje opisać dwa rodzaje testów (patrz tabelka w rozdziale 3.) :

  • Takie bardzo nieformalne, bez rekrutacji, bez wielkich przygotowań, bardziej dotyczące pracy we własnej firmie, nie u zewnętrznego klienta.
  • Bardziej formalne, których cykl zajmuje 4 tygodnie. W rozdziale 7. mamy bardzo szczegółowe listy kontrolne, których przeczytanie powoduje ból głowy, co dopiero wykonanie.

Na miejscu początkującego bym się trochę pogubił. Bo co trzeba koniecznie zrobić, a co można odpuścić?

Moim zdaniem słabo wypadł też rozdział 6, czyli ten o formułowaniu zadań. Od tego czy dobrze określimy co ludzie mają robić zależy to, czy wyniki testu nam się do czegokolwiek przydadzą. Nie jest łatwo przygotować dobry scenariusz testowy i sam mam z tym czasami problemy. Jednak Krug nad tematem prześlizguje się na zaledwie pięciu stronach. Z kolei sam test (rozdział 8) opisany jest bardzo szczegółowo, z uwzględnieniem różnych sytuacji, które mogą nam się zdarzyć.

Kupić, nie kupić?

Mnie osobiście książka trochę rozczarowała, choć mam świadomość, że nie jest dla mnie przeznaczona. Dlatego nie wiem czy polecać ją ludziom, którzy mają już doświadczenie w prowadzeniu testów, albo czytali bardziej zaawansowane pozycje.

Warto kupić, jeśli lubimy poprzednią książkę Kruga i jego styl, a jednocześnie chcemy wiedzieć coś więcej o testach z użytkownikami. W Polsce nadal mało się testuje, potrzeba więc takiej wiedzy.

Linki do książki:

Bonus

Jako bonus Steve Krug we własnej osobie, jak go uchwyciłem w Lizbonie.

Steve Krug podczas UXLX w Lizbonie

Zdjęcie trochę wyjaśnia, dlaczego parę razy w książce przypomina o tym, żeby kupić pączki!

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Brak komentarzy (na razie)

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.