Skocz do linków, Skocz do treści

Fanpage czyli para w gwizdek?

26 lipca 2010 11:13. Autor: Robert Drózd. Komentarze (13) »

Ciasteczkowy potwór z logiem Facebooka

Social media to już nowy oficjalny hype. W polskich warunkach coraz bardziej liczy się głównie Facebook. Bądź na Facebooku, załóż stronę na Facebooku, zbieraj fanów na Facebooku.

Bywa z tym tak, że firmy zapominają o swoich stronach internetowych, blogach, ale wchodzą w Facebooka. I nie zdają sobie sprawy, że nie zawsze jest to dobry wybór.

Parę ustaleń na początek:

  • Facebook to serwis oparty o sieci znajomych. To znajomi generują nam treść, którą przeglądamy. Bez posiadania przynajmniej z pół setki znajomych korzystanie z FB jest mało fajne i w zasadzie początkujący nie rozumieją o co chodzi. To dynamizm interakcji znajomych z serwisem sprawia, że treści na FB są bardziej interesujące niż np. w czytniku RSS.
  • Facebook jest zorganizowany chronologicznie tak mocno jak żadna inna forma publikacji. To co widzimy na tablicy, szybko zostaje zastąpione przez nową treść. Jeśli nie wchodzimy jakiś czas, serwis proponuje nam popularne wiadomości – ale i tak to jest tylko jedna strona.

Ta tymczasowość wpisów na FB jest główną cechą odróżniającą Fanpage od innych form publikacji.

Z normalnymi serwisami internetowymi było zawsze tak, że jak coś opublikowałeś, to pozostawało to na zawsze.

  • Po pierwsze – i najważniejsze – stronę indeksuje Google
  • Jeśli wyrobiłeś sobie markę, to strona będzie dostępna po wsze czasy w Web Archive – co akurat nie ma znaczenia dla normalnego czytelnika, ale nam daje świadomość, że trzeba uważać na to, co się publikuje. :-)
  • Niezmienność podkreślają: stałe URLe, możliwość linkowania, dodawania do ulubionych.
  • Do informacji dotrzeć można przez system nawigacji, który zwykle się robi w miarę dostosowany do potrzeb czytelników.

No a co z Fanpage?

  • Google? Trochę indeksuje, trochę nie. Niezależnie od indeksowania – czy często zdarza się wam znaleźć w wynikach Google właśnie linki do fanpage? Mi bardzo rzadko.
  • Stałe URLe? Gdzie tam. URL w Facebooku jest uzależniony od przebiegu ścieżki użytkownika i choć da się wyłuskać ten URL bardziej uniwersalny (no i ustawić stały adres dla fanpage), nie jest to oczywiste. Dodawanie do ulubionych? Dzielenie się? Głównie w ramach Facebooka.
  • Jeszcze bardziej boli brak jakiejkolwiek nawigacji! Spróbujcie znaleźć wpisy na FP gazeta.pl Warszawa z początków maja. Albo te poświęcone komunikacji miejskiej. Nie da się. Można co najwyżej próbować wyszukiwarką.  Innymi słowy to co wrzuciliśmy na Facebooka, niby tam jest, ale tak naprawdę zniknęło w pomrokach dziejów.

I zauważmy, że to skrajnie różne od społeczności opartych o fora i blogi. Na Facebooku istnieje tylko teraźniejszość. Serwis ten nie pozwala korzystać ze zbiorowej mądrości, która obecna jest jako FAQ, odsyłanie do archiwum, podsumowanie starych dyskusji. Fanpage to tymczasowa komunikacja i dyskusja na poziomie „pogaduszek z kolegą”. Fajnie pogadać, ale nikt z tego logów nie będzie robił.

Facebook koncentruje się też na przekazie od twórcy społeczności. Jeśli polubię jakiś FP, to na swojej tablicy widzę tylko wpisy od osób prowadzących stronę. Oczywiście, mogę napisać bezpośrednio na tablicy fanpage, ale zobaczą to tylko ci, którzy też wejdą tam bezpośrednio. Pomijam możliwości takie jak personalizacja czy dodatkowe narzędzia, bo 99% ludzi z tego nie korzysta.

Fanpage wymaga zatem ciągłego pompowania nowymi informacjami, inaczej będzie niezauważony i martwy. Aktywność osób zapisanych też nic nie da – szczególnie że tę aktywność widać tylko przez „lajki” oraz komentarze pod NOWYMI wpisami.

Co robić?

Wniosek ogólny: Złą jest decyzją opieranie społeczności na Facebooku! To owszem, dobra forma komunikacji, ale jeśli nie masz wielu fanów i czegoś, co będzie stało za Facebookiem, wtedy cała para idzie w gwizdek.

Jak bronić się przed Facebookiem i jednocześnie wykorzystać jego potencjał?

  1. Korzystać z możliwości angażowania ludzi jakie daje FB – łatwe dzielenie się, komentowanie, logowanie. Lepiej pozyskać ludzi przez FB niż nie pozyskać ich wcale. Nie ma nic złego w integracji logowania i Facebook Connect, ale trzeba sprawić, aby ludzie do nas wracali, nawet jeśli kiedyś się będzie trzeba z FB rozstać.
  2. Jak najczęściej odsyłać do swoich materiałów POZA Facebookiem. Nie wolno korzystać np. z takiej funkcji jak „Notatki” – bo to jest czarna dziura – wrzucasz tekst na Facebooka, ludzie go na Facebooku czytają (albo nie), no i nic z tego nie wynika.
  3. Pamiętaj, że aktywność, która była tylko na Facebooku nie zostanie zapamiętana, zarchiwizowana i zindeksowana. Ludzie albo zobaczą to dzisiaj, albo nie zobaczą już nigdy.
  4. Interakcje ludzi z naszym profilem mają dwa ostrza:
    • Z jednej strony są to jedyne okazje (pomijam reklamy), aby znajomi tych osób dowiedzieli się o naszym profilu.
    • Z drugiej strony – wzmacniają uzależnienie od Facebooka.
    • Dlatego też, warto robić tak, aby osoba, która już przez FB dowie się o naszym fanpage, nie tylko zapisała się na niego, ale też od razu weszła na nasz serwis. Jeśli ludzie mają się podzielić, to lepiej aby dzielili się linkiem do naszego serwisu, a nie filmem czy zdjęciem wrzuconym na nasz profil. Jeśli publikujemy zdjęcie, film, notatkę, pamiętajmy zawsze o linku do oryginału w naszym serwisie.
  5. Konkursy, które będziemy organizowali powinny być związane z naszym serwisem, a nie tylko z profilem na FB.
  6. Firmy często wybierają FB ze względu na łatwość komunikacji z klientami. Ale jeśli klienci są chętni do komunikacji, może warto przygotować wreszcie inne formy i założyć prawdziwą społeczność?

Dwa przykłady

Przykład kiepski – Życie na 100%. Fanpage dotyczy jakiejś akcji społecznej, która ma jakąś swoją stronę. Ale twórcy profilu nie odsyłają do tej strony, jeśli publikują treści to bezpośrednio na Facebooku, w zasadzie fanpage wygląda jak samodzielny blog. Mimo że jestem zapisany na ten FP od wielu miesięcy, musiałem trochę poklikać, aby zorientować się ze to akcja PZU. Jej celem jak się wydaje, jest namówienie ludzi do myślenia o swoich finansach w kontekście całego życia. To ma dalej prowadzić do różnych decyzji finansowych, w których oferta PZU Życie będzie przydatna. Ale czy prowadzi?

Fanpage - Życie na 100%

Przykład dobry – Punkty przełomowe. Wiadomo o czym jest strona – to seria książek wydawnictwa Znak. Na stronie widzimy równowagę między odnośnikami do własnego serwisu, a innymi treściami. Autorzy co chwilę przypominają o różnych książkach z serii Punkty Przełomowe, o recenzjach, nagrodach, promocjach – a jednocześnie podsycają dyskusję w komentarzach i podsyłają linki do treści z całego świata.

Fanpage - punkty przełomowe

PS. Zdjęcie facebookowego potwora na początku zaczerpnięte z serwisu Phawker.

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Mirek Połyniak

    Niestety nie można się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że duża część marketerów cierpi na „fejsbukową gorączkę” – dziś niektórzy się podniecali wzrostem notowań FB w Megapanelu
    Dla ochłody bardzo ciekawe i nieszczególnie pozytywne badania satysfakcji użytkowników „2010 American Customer Satisfaction Index (ACSI) E-Business Report” – wynik 64 na 100, czyli bez żadnej rewelacji mówiąc eufemistycznie.
    Mnie osobiście bardzo przeszkadza krótki okres życia informacji na FB, który wynika ze specyfiki serwisu – niestety dotarcie do historycznych informacji jest praktycznie niemożliwe.
    Zainteresowanym polecam ciekawą „mapę”, która objaśnia które treści warto publikować na blogu, FB, Twitterze
    http://mirekpolyniak.files.wordpress.com/2010/06/sm_ecosystem.png

  2. Robert Drózd

    Bardzo dobry schemat, faktycznie firmy muszą decydować, jak dystrybuować informację w różnych kanałach i jak ma wyglądać przepływ ludzi między nimi. Bo jeśli ktoś ma wszystko na facebooku, to po co miałby zachodzić na bloga…

  3. Mirek Połyniak

    ale – jak sam napisałeś, a zgadzam się z tym w 100% – Facebook nie pozwala na korzystanie ze zbiorowej mądrości, czyli wartościowe treści po prostu giną po jakimś czasie
    dla mnie jest do duży minus i dlatego na przykład jeszcze nie zaimplementowałem swego bloga na FB – jak pokazują przykłady w dużej mierze prowadzi do to obumierania dyskusji na blogu
    na koniec cytat z raportu eMarketera:
    „using Facebook for both informative and entertaining communications would be most effective”

  4. Chinskimandaryn.pl

    Marku co do schematu przepływu, to rozumiem przykład dla danego, konkretnego przypaku (firmy/bloga)?

  5. Bartek Dymecki

    Tak jak w przypadku innych narzędzi (np. Blipa) Facebook powinien być częścią szerszej strategii. Niektóre firmy to już rozumieją, a inne dopiero będą musiały zrozumieć, ale najpierw sporo pary w gwizdek pójdzie :)

  6. Robert Drózd

    Doniosę, że odnośnie mojej oceny „Życia na 100%”, na FP Webaudit można przeczytać polemikę autorstwa Marty Szczepańskiej, która zajmuje się rozwojem tego projektu.

  7. Bartek Krzemień

    Trzeźwe spojrzenie, Robercie. Podobną tematykę poruszaliśmy w ubiegłym roku przyglądając się mikroblogom. Oprócz standardowego pytania Czy Ty też jesteś należącym do kogoś user generated contentem? w przypadku FB przychodzi jeszcze aspekt murku – większość treści schowana za ekranem logowania.

  8. Fan

    Osobiście uważam, że podane przykłady powinny być odwrotnie.

    Pierwszy, czyli fan page PZU, to raczej przykład dobrej i przemyślanej strategi promocji akcji i marki PZU na FB. Link do strony znajduje się w opisie oraz w zdjęciu profilowym i nie ma najmniejszego problemu z ich odszukaniem.

    Drugi – Punkty Przełomowe – to dobry przykład, ale spamowania. Jaką wartość ma ta sama wiadomość wysłana do mnie 100 razy. Żeby dowiedzieć się jakie książki wchodzą w skład serii mogę wejść na stronę wydawnictwa. Reszta treści to jeden wielki śmietnik wiadomości znalezionych w internecie.
    Dodatkowo, zdarza się im publikować po 6-7 postów pod rząd.

  9. Krzysiek Dróżdż

    Nie można także zapominać o firmach/osobach, które niczym „gaciowe gnomy” (http://solith.com.pl/2009/03/20/czego-moga-nauczyc-nas-gnomy-o-inwestowaniu-w-portale-internetowe/) totalnie zapomniały/nie zrozumiały, po co ten cały facebook jest i po co fanów się zbiera. Firm takich obecnie jest całe mnóstwo (zapewne trochę na skutek porad „specjalistów” od social media marketing). Jednym z ulubionych zachowań jest oferowanie prezentu za dołączenie do grona fanów, a następnie co najwyżej podpięcia pod fan page jakiegoś RSSa.

    Robercie, a czy trafiłeś może na jakieś świeże informacje na temat chęci wychodzenia fanów z fan page’a na zewnątrz? Pamiętam, że kiedyś gdzieś widziałem takie statystyki (oczywiście z USA, więc mogły w ogóle nie mieć przełożenia na Polskę) i raczej wskazywały one, że facebookowicze dość kurczowo trzymają się w ramach tego portalu.

  10. Remi Dudek

    zastanawia mnie jedna sprawa, czy może nieujawnianie kto stoi za akcją życienastoprocent nie było celowym ruchem? może nie chciano „odstraszać” skojarzeniem z ubezpieczaniem na życie. Może twórcy chcieli stworzyć wrażenie życia pełnią życia, carpe diem, zagranie na emocjach – a czy ubezpieczanie się jest emocjonujące i czy wpisuje się w przekaz?

    Tematyka w punktach przełomowych jest dosyć szeroka, polityka, z dużym akcentem na technologie it(częste artykuły z wired):)

  11. Ramon Rembelski

    Świetny tekst! I piszę to z perspektywy prawie dwóch lat. Jedyne, co się zmieniło, to oś czasu pozwala na jakąś nawigację i można dotrzeć do starszych treści.

    Co warto dodać po tych dwóch latach: facebookowy link do polemiki pani Marty prowadzi donikąd. I spójrzcie na aktywność fanów dwóch wzmiankowanych fanpejdży. Podkreślam, że pierwszy ma ponad 50 tys lubiących. Jaka jest ich reakcja? Kilka lajków pod postem, zero lub parę komentarzy. Przecież to jest sztuka dla sztuki, a nie marketing.

Komentarze z innych blogów

  1. Facebook jest jak galeria handlowa | Hipermiasto

    […] w tym serwisie nie wyłapuje Google, zatem relatywnie trudno do nich dotrzeć (por. tekst tu). Lepiej już trafiać ze swoim przekazem na jakieś tematyczne fora internetowe. Poza tym Facebook […]

  2. Facebook marketing: czas na odwyk « Skuteczny e-marketing

    […] Okazuje się, że SM ninja nieszczególnie rozumieją sam Internet i specyfikę poszczególnych kanałów komunikacji. Wszystkim uzależnionym od Facebook marketingu polecam trafną analizę fanpage, której dokonał Robert Drózd „Fanpage czyli para w gwizdek?„. […]

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.