Skocz do linków, Skocz do treści

Harry Potter i kreatywna różdżka Axure

21 maja 2009 10:39. Autor: Robert Drózd. Komentarze (15) »

potter-axure

Architekt informacji – to brzmi dumnie. Na GoldenLine taki tytuł wpisało sobie 31 osób (ja też), a jeszcze bardziej profesjonalnego „Information Architect” używa osób 13.

Czym się zajmuje w Polsce architekt informacji? Wbrew pozorom sprawa prosta nie jest. Wydaje mi się, że klasycznych architektów (czyli takich, których zajęcie da się opisać książką Morville’a i Rosenfelda) jest niewielu. Zawód ten łączy się zwykle  z projektowaniem interakcji, interfejsów czy też wreszcie badaniami lub oceną użyteczności. Wynika z tego, że samo określenie „architekt” trzeba trochę brać w nawias, bo będzie to częściej „człowiek od wszystkiego, co związane z UX”.

Samo tworzenie architektury oznacza przede wszystkim wybór pewnych środków komunikacji. Najczęściej powstają opisy – czyli specyfikacja funkcjonalna oraz ilustracje – czyli makiety. I te ilustracje mogą być przekleństwem architekta. Makiety, prototypy czy diagramy są bowiem najbardziej zauważalnym efektem jego pracy.

Czy wtedy architekt nie zostanie sprowadzony do osoby od rysowania formatek w Visio, Axure czy innym programie, który do tego służy? I czy nie sprowadza się jego roli do tego, co wcześniej robił grafik?

Gdy unosi architekt różdżkę swą…

„Proces” „projektowy” w wielu firmach: jakiś dyrektor, szef projektu, ktoś z marketingu czy specjalista od nowych produktów ma POMYSŁ. Opowiada go dosyć mętnie grafikowi, a grafik rysuje. Teraz zamiast grafiki będą makiety.

Wielu projektantów spotyka się ze zdziwieniem, gdy mówią, że zrobienie makiet do jakiegoś serwisu zajmie na przykład trzy tygodnie. Przecież ludzie byli przyzwyczajeni, że grafik im to machnie w dwa wieczory i jeszcze trzy wersje do oceny przyniesie!

To częściowe zastąpienie roli grafika prowadzi do tendencji, aby z tego Axure wyciskać siódme poty i robić w nim naprawdę ładne makiety hi-fi. Wyglądają prawie jak gotowy serwis i wszystko jest cacy, do czasu, gdy zespół nie zacznie się zastanawiać: „a może przerzucimy ten bloczek na prawo i zamienimy dwie kolumny”? To, co na makiecie lo-fi zajmie minutę, na hi-fi zajmie godzinę.

Według innego przekonania, sama zamiana grafika na architekta (czy projektanta interakcji/interfejsu) uczyni nasze serwisy przyjaznymi i ergonomicznymi. Że na podstawie mętnych założeń wygenerowanych przez jednostki biznesowe taki architekt skroi drugiego Amazona – i to oczywiście w parę dni.

I że oczywiście wszystko będzie kreatywne.

Kreatywni, do agencji!

Pewnego razu wyłapał mnie na GoldenLine headhunter przekonując, że marzeniem pewnej agencji interaktywnej jest zatrudnienie mojej skromnej osoby. Oczywiście – na stanowisku architekta informacji. Skontaktował mnie z wiceprezesem tej firmy. Rozmawiamy – mailowo, bo do spotkania w końcu nie doszło – i piszę mu w czym się specjalizuję, jakich metod używam i tak dalej. On mi na to, wie pan co, mnie to tak do końca nie interesuje – najważniejsze czy jest pan KREATYWNY. Na to mogłem mu odpisać jedynie, że kreatywny nie jestem i że raczej się nie dogadamy.

Na nic więc techniki badawcze, na nic proces projektowania użytecznych interfejsów, według jednej z czołowych agencji, u architektów liczy się kreatywność.

Kreatywni, do e-point!

Powyższe napisałem z pół roku temu i dzisiaj wróciłem do tematu, gdy zobaczyłem na GoldenLine ofertę pracy „Kreatywny Architekt Informacji”, umieszczoną tam przez e-point. Oferta solidna, za porządne pieniądze – a i na plus trzeba wyróżnić, że firma podaje wysokość wynagrodzenia, co w polskich warunkach jest wciąż bardzo rzadkie.

Zwróćmy jednak uwagę, czego właściwie od tego architekta wymagają. Wśród zadań nie ma prawie nic związanego z tym czym architekci się zajmują – to nie jest projektowanie nawigacji, organizacji, modeli mentalnych – ale koncepcji.  Wśród umiejętności wspomniano tylko znajomość zasad web usability. Tak jakby zasady decydowały o projekcie, a nie to dla kogo i w jakim celu projektujemy. Nic nie wiadomo o tym, czy firma prowadzi badania użytkowników, jakie są procesy poprzedzające kreatywne projektowanie. Czyżby tylko kreatywna burza mózgów?

Z ogłoszenia tego wynika albo niezrozumienie przez agencję tego, co powinni robić architekci informacji, albo brak refleksji przed użyciem nazwy „architekt”. Chciałbym wierzyć, że to drugie.

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Krzysztof Piwowar

    Niestety mam wrażenie, że w Polsce jeszcze pokutuje przekonanie, że badania są dobre, ale tylko dla naukowców i uczelni. Mało osób docenia wartość dobrze przeprowadzonych badań, nie mówiąc już o daniu czasu na właściwe ich przygotowanie. Rożnica między grafikiem a projektantem jest taka (uwaga: bardzo duże uproszczenie), że grafik opiera się własnej intuicji i kreatywności, zaś projektant opiera się na rzeczach mierzalnych, uargumentowanych (a to wszystko z badań, raportów, testów, prób i błędów).

    Inna sprawa, że w moim przekonaniu mało który pracodawca daje możliwość testowania różnych rozwiązań. Przecież na to nigdy nie ma czasu. A potem podsumowują, że człowiek niekreatywny jest ;)

  2. Maciek Lipiec

    Nie bardzo rozumiem Twój wpis, Robercie. Coś sobie przeczysz najpierw psiocząc na mętne założenia ?jednostek biznesowych?, a potem na architekta, który ma być kreatywny. Moim zdaniem architekt, czy jakkolwiek nazwiemy sobie projektanta, powinien się także zajmować tworzeniem koncepcji serwisu, co jest działalnością jak najbardziej kreatywną. Trzeba wymyślić założenia produktu, które odpowiadają na potrzeby biznesowe i userskie, zanim wejdzie się w szczegóły dotyczące użyteczności. Uważasz, że jest to tylko zadaniem marketingu? Według mnie architekt może wnieść wiele do samej koncepcji. Na swoim blogasku wrzuciłem właśnie linka do rozmowy z Donem Normanem, gdzie bardzo fajnie mówi on o tym, że ludzie od UX powinni dążyć do tego by mieć wpływ na koncepcję produktu – ?User testing is not where the action is. The action is with those people who decide what product to build in the first place.? Więc e-point jest raczej do przodu jeśli widzi na tym stanowisku człowieka od wymyślania rozwiązań, a nie właśnie tylko malarza makiet. Nie ma dla mnie nic niehalo w tym ogłoszeniu, poza tym, że razi mnie ?architektura informacyjna? ;) Czy nie powinien być też wtedy ?architekt informacyjny?? ;)

  3. Karol Dulat

    Dla mnie kreatywny architekt informacji to jak maslo maslane. Architekt z zalozenia powinien byc kreatywny. Zakladajac, ze architekt to taka osoba od wszystkiego co zwiazane z UX, czesto przyjdzie nam sie wykazac kreatywnascia aby przelozyc zalozenia biznesowe na wyniki badan, testow czy standardow. Niejednokrotnie musimy tworzyc nowe standardy, czy tez rozwiazac problemy wynikajace z niekorzystnych dla nas badan czy testow. W koncu trafaiaja sie rowniez niekonwencjonalne projekty lub rzeczy, nad ktorymi nigdy wczesniej nie pracowalismy. Problemem jest, jesli taki architekt bazuje tylko i wylacznie na swojej kreatywnosci.

  4. Bartłomiej Kozieł

    Brawo, wreszcie ktoś pokusił o powiedzenie tego „co to jest” Architekt Informacji i co robi. Cieszy mnie, to tym bardziej że większość szumnie używa tego hasła nie mając pojęcia o czym mówi, albo sprowadzają to do usability itp. a przecież Architekt musi łączyć w sobie znacznie więcej niż usability, badania, rysowanie makietek itp. I ktoś kto na co dzień tym się zajmuje rozumie bezbłędnie ten wpis i nie czepia się słowa „kreatywność”. pozdrawiam

  5. Michał Smyk

    Ja się mniej więcej zgadzam z artykułem. Z tym, że w e-point raczej ta druga z wymienionych przez Ciebie możliwości (użycie nazwy architekt, choć architekt to nie do końca ma być)- ja tam przez prawie rok pracowałem i miałem okazję powiedzieć, że nie jestem od zaokrąglania boxów i wynajdywania ładnych ikonek ;)

    Co do tej całej kreatywności, to uważam, że będzie im trudno kogoś znaleźć, bo jeśli wierzyć psychologom, to albo ktoś jest uporządkowany, albo kreatywny. Rzadko obie rzeczy na raz. A architektura informacji i usability raczej uporządkowania wymagają. Tym niemniej racja też, że „usability architekt informacji user experience badacz” powinien mieć wpływ na koncepcję funkcjonalną serwisu – i tu ważna jest kreatywność odnośnie funkcji, na trochę innym poziomie, niż kreatywność wizualna. Myślę, że właśnie tu leży problem, gdyż większość managementu nie rozróżnia jednej kreatywności od drugiej – i męczy z architektem stronę wizualną, zamiast skupić się na funkcjonalnej.

  6. Lukasz Franczuk

    To ja jestem autorem tego ogłoszenia :)

    Na wstępie zaznaczam: NIE SZUKAM klasycznego Architekta Informacji. Szukam kogoś, kto wie, ze rozwiązanie na wireframe’ach się nie kończy. Wierze, ze da się znaleźć kogoś, kto połączy stronę funkcjonalna z wizualna („wizualność” tylko w zakresie przekazania dobrych wytycznych web designerowi + współpraca z webdesignerem nad ostatecznym interfejsem).

    Od Architekta informacji wymagam nie kreacji graficznej (i zaokrąglania rogów w boxach), a po prostu kreatywności i pomysłowości na dane rozwiązanie – najpierw koncepcji, a potem makiety, która będzie sobą reprezentowała jakiś poziom i z której web designer będzie potrafił coś stworzyć. Oczekuje, ze osoba ta już na poziomie wireframe’ów będzie miała jakiekolwiek wyobrażenie o sajcie, o ficzerach funkcjonalnych,których będzie można użyć (np. coś się rozwija, coś się zmienia po kliknięciu itp.).

    Pamiętajmy: Żeby mieć co BADAĆ, najpierw trzeba mieć jakiś POMYSŁ.

    Jeśli macie lepsze propozycje nazwania takiego stanowiska, chętnie je poznam. Rozważaliśmy też takie nazwy jak:
    – Concept Designer – pytanie, ilu web designerów by się zgłosiło? Nie szukamy web designerów :)
    – Projektant Koncepcji – pytanie, kto by się tu zgłosił? Wg mnie nie trafiłbym z nazwa w nikogo :(

  7. Maciek Lipiec

    @Smyku,
    jako psycholog ;D mówię Ci, że z tą kreatywnością i uporządkowaniem to stereotyp. Zgadzam się, że są jej różne rodzaje – większość znanych mi grafików ma raczej kreatywność ograniczoną też tylko do swojego poletka. Wymyślanie copy już im za bardzo nie idzie na przykład… Raczej ludzie mają tendencje do myślenia bardziej wizualnego albo językowego/procesowego i tu jest trudność, bo architekt musi jednak łączyć jedno i drugie w pewnym stopniu.

    @Lukasz
    koleżanka z k2 wymyśliła sobie mieć na wizytówce ?UX ninja?.. (dla mnie luz ;)

  8. Bartłomiej Kozieł

    W pewien sposób rozumiem Pana Franczuka z e-point, skoro już używamy tego pojęcia Architekt Informacji, to czy nie powinno się od niego wymagać dodatkowo(podkreślam dodatkowo a nie tylko) pewnej wizji graficznej dla strony? Przecież słowo architekt nie jest tu przypadkiem, a czy tradycyjny architekt nie dobiera materiałów, kolorów itp?

    I druga kwestia. Wprowadzenie do procesu tworzenie witryny etapu architekta spowodowało że graficy, mam wrażenie, przestali być właśnie kreatywni. Objawia się to tym, że nie są w stanie wyjść poza ramy przedstawionej makiety(nieważne czy hi czy lo), zaskoczyć czymś, uciec od belkowania, klasycznych boksów, dodać jakiś element ozdobny itd.

    Konkludując. Wymagamy od klienta/pracodawcy/zleceniodawcy jasno sprecyzowanych założeń, dlaczego zatem grafik nie może wymagać od architekta tego samego? Nie oczekujemy od klienta pełnej architektury informacji, ale założeń, które nam pozwolą na jej zbudowanie, tak grafik nie oczekuje od nas gotowego layoutu, tylko nakreślenie pewnej wizji. Nie wyobrażam sobie architekta, który projektuje w oderwaniu od „obrazu” jakby to mniej więcej wyglądało, czy nawet powinno wyglądać, a dobry grafik i tak go jeszcze zaskoczy, tak jak architekt zleceniodawcę i to nazywam kreatywnością.

    p.s. Co do nazw stanowisk, to zgadzam się z Panem Drózdem, że stanowisko Panów Rosenfelda i Morville’a na temat zawodu Architekta Informacji nie jest do utrzymania, jak również powinien łączyć w sobie wszystko co się składa na UX, nie wnikając w szczegóły. Jednym słowem pokusiłbym się o wypracowanie modelu kwalifikacji zawodowych Architekta Informacji, co powinien robić, a co nie, na czym praca polega itd. Dodatkowo opracować specjalizacje, przykładowo projektant interakcji. I teraz pracodawca nie miałbym problemu, ponieważ pisałbym np. Poszukuje Architekta Informacji, spec. projektowanie interakcji, co by dawało jasno do zrozumienia Architektowi Informacji, co miałby robić a co nie, a posiadającym m.in. wiedzę i zdolności z tego zakresu lub nie;). Bądź też dla powyższego przykładu Architekt Informacji – projektant koncepcji, czy coś w tym rodzaju/stylu i wtedy na pewno ogłoszeniem zainteresuje się każdy AI.
    pozdrawiam

  9. Michał Waszkiewicz

    @Smyku
    Jakoś nie przywiązywałbym się do tego książkowego podziału, choć pewnie gdzieś może się sprawdzać. Zasadnicza kwestia dotyczy tego, skąd bierze się koncept i o to chodziło w naszym połączeniu „Kreatywnego” i „Architekta”. Bo przecież taki klasyczny architekt jest wielki dopiero wtedy, kiedy jest czymś więcej niż rzemieślnikiem. Choć oczywiście nim też być musi.

    @Maciek
    Cenna koleżanka skoro myśli nieutartymi schematami ;)

  10. Maciek Lipiec

    Terminologia w naszej branży jest niestety sprawą beznadziejną i zawsze pod tą samą nazwą może się kryć co innego. Na Zachodzie, gdzie są projektanci z doświadczeniem kilkunastu lub więcej lat, tak samo trwają niekończące się dyskusje, czym jest AI a projektowanie interakcji, a UX, a usability itd… Róbmy swoje ;)

    @Michał
    niestety dział HR okazał brak poczucia humoru ;)

  11. Michał Waszkiewicz

    Co do terminologii, to uroczo wspominam klimat wokół powstawania pojęcia „agencja interaktywna” ;) Były jakieś „spółki internetowe”, „firmy webowe” i insze cudeńka. No bo kto to widział, by pod jednym dachem mieszkała kreacja, komunikacja, software i jeszcze jakieś doradztwo! Aż wreszcie na rynku jakoś się jednak utarło :)

    BTW broniliśmy e-point przed tą agencyjnością rękami i nogami zanim stanęło na tym, że kompetencje software’owe najważniejsze.

  12. Michał Smyk

    Podsumowując dyskusję ? warto, żeby każdy spec od usability miał w swojej biblioteczce oprócz książek w stylu ?Nie każ mi myśleć? również coś o projektowaniu wizualnym. A w ?ulubionych? również http://www.thefwa.com, a nie tylko http://www.useit.com. ;)

    Pozdrawiam

  13. Robert Drózd

    Trzy miesiące minęły, a e-point nadal szuka… http://www.e-point.pl/u235/navi/30263

  14. Maciek Lipiec

    podobno zgłaszali się architekci z portfolio postawionych domków jednorodzinnych ;)

  15. Michał Waszkiewicz

    @Robert: e-point znalazł i jest bardzo zadowolony :)

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.