Skocz do linków, Skocz do treści

Po trzecim Kansei

8 czerwca 2008 0:22. Autor: Robert Drózd. Komentarze (1) »

Trzecie Kansei za nami. Tym razem byłem na drugiej części, podczas której obejrzeliśmy 6 prezentacji na temat praktyki tworzenia interfejsów. Prezentacji ciekawszych nieco niż rok temu. Tym razem nie było ewidentnych wpadek, podczas których przysypialiśmy i pytaliśmy, co ci ludzie robią w takim miejscu.

Multitouch – przyszłość interakcji człowiek-komputer

Maciej Weiss pokazał interfejs, którego niektórzy mogą już używać w Iphone. Chodzi o ekran dotykowy, który reaguje na dotknięcie w kilku miejscach jednocześnie. W efekcie można np. bardzo łatwo manipulować obrazami, łatwo też jest korzystać z jednej aplikacji w kilka osób. Maciej podczas prezentacji korzystał z własnoręcznie wykonanego prototypu takiego interfejsu, którego wykonanie kosztowało go zaledwie 1000 złotych – wykorzystał m.in. … tanią kamerkę webową. I działało, chował i przywracał kolejne slajdy po prostu przesuwając je w interfejsie.

Do czego można wykorzystać takie interfejsy? Według prowadzącego, pozostaną one gadżetem i nie zostaną użyte w typowej pracy biurowej (może np. w biurach projektowych). Ja jednak sobie wyobraziłem jedno z tych nudnych zawodowych spotkań. Wszyscy siedzą wokół stołu – i niechby ten stół konferencyjny stał się ekranem multitouch! Wyciągam prototyp, odwracam go w kierunku jednego z dyrektorów – on wskazuje co mu odpowiada, co nie, ja na to od razu zaznaczam te elementy do dalszej pracy, jednocześnie wyciągam dwie nowe makiety i zdecydowanym ruchem posyłam je na drugi koniec stołu do pani od marketingu. :-)

Tworzenie i ewaluacja konceptów innowacyjnych usług z wykorzystaniem technik grup kreatywnego myślenia oraz zogniskowanych wywiadów grupowych

Taki tytuł, że można się spocić w ten i tak upalny dzień. Jerzy Andrzejewski z TPSA opowiedział o prowadzeniu sesji kreatywnego myślenia i grupach fokusowych. Dla mnie to akurat nie były rzeczy nowe, więc specjalnie mnie to nie zajmowało, szkoda, że prezentacja była bardziej teoretyczna i nie dowiedzieliśmy się za bardzo jak te metody wykorzystywać w praktyce. Ważna konkluzja taka, że grupy kreatywnego myślenia służą do generowania pomysłów, zaś wywiady grupowe to oceny tych pomysłów. Mam jednak wątpliwości, czy wszystkie pomysły można oceniać w ten sposób. Jeśli mówimy o pomysłach na produkty interaktywne – to przecież samo mówienie o nowinkach nie pomoże, podobnie prezentacja idei jakiegoś pomysłu.

Parę dni temu kolega pokazywał mi filmy na temat jakiejś nowej, rewelacyjnej technologii Nokii – nie pamiętam jak to się nazywa, ale chodzi o urządzenie mobilne z cieniusieńkim wyświetlaczem, odpornym na wodę, dającym się zwijać itd. Oglądałem to i mówiłem, aha, i co z tego? Jakbym miał okazję skorzystać, na pewno zmieniłbym zdanie. Dlatego niektóre pomysły da się niestety dopiero zweryfikować na etapie prototypu. Niestety – bo to kosztuje, ale innej drogi nie widzę.

Atrakcyjność i użyteczność zaawansowanych aplikacji internetowych

Trzy osoby z Janmedii: Jakub Andrzejewski, Joanna Kotala, Julita Podruczna opowiedziały – no właśnie nie wiem do końca o czym. Niemniej wystąpienie ciekawe i stawiające sporo pytań. :-)  Osią prezentacji było wykorzystanie animacji w aplikacjach RIA (Rich Internet Application). Animacje pomagają zrozumieć użytkownikowi przechodzenie od jednego stanu aplikacji do drugiego, przez co ma się wrażenie podobne jak w realnym świecie – gdzie też różne stany nie następują natychmiast po sobie. Zapamiętałem ciekawe rozwiązanie nawigacji krokowej (np. przy wypełnianiu parostronnicowych formularzy) – po przejściu z kroku 1 do kroku 2 menu kroków płynnie się wypełnia. Taki gadżet, ale pomaga z zrozumieniu całej aplikacji.

Zastanawiam się tylko, czy to rzeczywiście taka nowość? Wydaje mi się, że wiele współczesnych aplikacji stosuje tego typu animacje i to co prezentowała ekipa z Wrocławia nie jest jakoś rewolucyjne.

Z sali padło pytanie: co się stanie, gdy wszystkie aplikacje i strony w sieci będą używały płynnych animacji, wszystko się będzie ruszało itd. Wydaje mi się że znam odpowiedź – wtedy wielką przewagę konkurencyjną  zdobędzie prosty systemik, w którym wszystko się dzieje natychmiast, bez oglądania efektów przejść.

Inna sprawa – że z animacjami można bardzo łatwo przesadzić, sądzę że jeśli użytkownik zwraca uwagę na animację – to oznacza że przesadzono. Również wtedy gdy postrzega, że poprzez efekty wizualne czas działania aplikacji (czy oczekiwania na jej reakcję) jest dłuższy.

Badanie dużych struktur pojęć dla zapewnienia optymalnej architektury informacji

Myślę, że prezentacje Wiesława Bartkowskiego warto pokazywać wszystkim, którzy twierdzą, że pracownicy akademiccy na tego typu konferencjach głównie przynudzają. Wystąpienie było najciekawsze ze wszystkich i żałowałem że trwało zaledwie pół godziny. Punktem wyjścia były wady metody sortowania kart (sama metoda omawiana na pierwszym i drugim Kansei służy do kategoryzacji elementów na potrzeby AI). Wady te, to chociażby:

  • problem z przeprowadzeniem sesji dla więcej niż kilkadziesiąt elementów – kwestia ogarnięcia wszystkiego przez uczestnika, no i miejsca na ekranie jeśli prowadzimy sesję komputerowo.
  • to, że niektóre założenia card sorting wyglądają ładnie na papierze – w praktyce np. odległość między stosami kart nie ma żadnego znaczenia, bo uczestnicy nie przywiązują do niej uwagi.
  • kwestia wiarygodności przedstawionych połączeń – ludzie pewne pojęcia łączą nieświadomie, lub nie chcą się przyznać do niektórych połączeń
  • no i najważniejsze: podczas sortowania kart uczestnik wchodzi w tryb „porządkowania” – i jest to inny tryb niż „wyszukiwanie”. Przykładem z życia mogą być porządki w domowej biblioteczce. Możemy tak poustawiać swoje książki, że dotarcie do nich później będzie trudniejsze.

Sposobem na to może być np. inna metoda klasyfikacji oparta na założeniu, że jeśli dwa elementy mamy połączone mentalnie ze sobą, to szybko je powiążemy. Jeśli zaś nie mamy ich połączonych, lub coś próbujemy kombinować, to czas powiązania będzie dłuższy. Miałbym tutaj trochę wątpliwości – np. związanych ze słownikiem jakiego używamy (nasze mózgi łączą dwie nazwy, a nie ich desygnaty), ciekaw jestem jak wyglądało będzie takie badanie w praktyce. Ponieważ autor prezentacji nie zatrzymuje się w miejscu, może przekonamy się o tym za rok. :-)

Ślady użytkowników w procesie automatyzacji badania użyteczności strony WWW

Dmitrij Żatuchin opowiedział o badaniach zachowania użytkowników w jego serwisie. Wykorzystywane metody to mousetracking (śledzenie poruszania się kursora myszki i zatrzymań), clicktracking i eyetracking. Troszkę się wkradło chaosu, bo widzieliśmy kolejne obrazy (a podczas polemiki z widownią i poprzednie i następne), no i o ile zobaczyliśmy jak to działa, to mało było wniosków, które z takich badań wynikają. Sam obraz pokazuje nam jedno – na co ludzie zwrócili uwagę. (Przy czym w przypadku mousetrackingu są poważne zastrzeżenia metodyczne, ale to pominę). Jak tę wiedzę wykorzystać do poprawy serwisu? Sprawa nie jest trywialna, może się skończyć na tym, że dostaniemy mnóstwo danych, z których nie będzie żadnych wiarygodnych wniosków. Tym bardziej jeśli wyniki potwierdzą na pierwszy rzut oka zdrowy rozsądek (bo często się okazuje, że ludzie patrzą i klikają właśnie tam gdzie powinni…)

Na to są trzy sposoby.

Po pierwsze: nie badamy statycznie koncentracji uwagi na jednej stronie, tylko w ramach całej ścieżki poruszania się po serwisie.

Po drugie: badania porównawcze – w czasie (co zmienia się w zachowaniu po zmianach) i z innymi podstronami serwisu. Jeśli mamy dwie strony zrobione według tego samego szablonu, schemat uwagi i kliknięć może być inny – ma tu wpływ wtedy treść, a może być i taki sam, wynikający z szablonu.

Po trzecie: segmentacja – ci, którzy wchodzą by się zalogować w oczywisty sposób zwracają uwagę na co innego niż zupełnie nowi ludzie trafiający z Googla, ci są znowu inni od tych z polecenia. To jest generalnie najtrudniejsze, bo nasze narzędzie może np. segmentacji nie umożliwiać.

O moim ulubionym ostatnio narzędziu do clicktrackingu, czyli Gemius Heatmap napiszę wkrótce.

Techniki projektowania dostępnych interfejsów w Adobe Flash

O tym, jak można dostosować Flasha do potrzeb osób niepełnosprawnych opowiadał Marcin Wichrowski (niestrudzony organizator całej konferencji). Od pewnego czasu Macromedia, a potem Adobe przywiązuje dużą wagę do tego aby np. treść filmów flashowych dała się odczytywać screen readerom. Można na przykład określić które elementy mają być czytane, które nie – można np. zablokować dostęp do całej gałęzi – a w elemencie nadrzędnym dać ogólny opis (przepraszam jeśli coś kręcę, nie projektowałem nigdy we Flashu).

Wszystko to ciekawie wygląda, tyle że w teorii. Marcin w odpowiedzi na moje pytanie stwierdził, że nie spotkał zbyt wielu aplikacji flashowych, które byłyby tak ładnie dostępne, jak to Adobe zaplanował. Dostępne są np. gry, stworzone … na potrzeby demonstracji technik dostępności. Dodatkowo jeden z głosów z sali zauważył, że jasne – dostępność dla niewidomych owszem, a co z niedowidzącymi? Flash do tej pory nie ma wbudowanego narzędzia do powiększania czcionki – a istniejące manuale stylu zalecają obsługę powiększania na poziomie aplikacji.

Więcej w tym marketingowego kitu (dbamy o niepełnosprawnych itd.) niż tego aby rzeczywiście aplikacje były dostępne. Jak Flash mógłby być naprawdę dostępny? Gdyby sam format (jak i aplikacja do jego tworzenia) wymuszał pewne rozwiazania accessibility i nie dawał się zrobić inaczej. Na przykład gdyby każdy tekst w aplikacji flashowej dawał się zaznaczyć i skopiować.

Podsumowanie

Dobre wystąpienia to takie, które prowokują do dyskusji i pytań – tym razem się udało i było lepiej niż w poprzednim roku.

Tym razem nie było papierowej publikacji – kupić można było płytę z artykułami w formie elektronicznej. Trochę szkoda, że w takiej sytuacji nie opublikowano po prostu wszystkiego online wraz z prezentacjami – wiadomo że liczba osób, które nie dotarły na seminarium, a które będą zainteresowane jest znacznie większa niż tych, którzy byli.

Inne relacje:

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarz - jeden samotny

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

Komentarze z innych blogów

  1. Kansei 2008 - relacja online z Warszawy | WebQuatro - cztery strony świata Web

    […] aspektem jest czytanie w pociągu relacji/recenzji Kansei 2009 autorstwa kolegów Marka i Roberta. Nie żałuje przybycia – zaznaczę jedynie, że druga część zdecydowanie była tego […]

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.