<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Netsprint i&#160;Google, użyteczność i&#160;spory</title>
	<atom:link href="http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rss</link>
	<description>Użyteczność, marketing, technologie internetowe</description>
	<lastBuildDate>Fri, 25 May 2012 09:33:37 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=</generator>
	<item>
		<title>Autor: Tomek Karatka</title>
		<link>http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16602</link>
		<dc:creator>Tomek Karatka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Jun 2007 19:00:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16602</guid>
		<description>To ja dodam tylko, że następny Gril IT już niebawem a materiały z poprzedniego są już na http://www.grillit.pl</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To ja dodam tylko, że następny Gril IT już niebawem a&nbsp;materiały z&nbsp;poprzedniego są już na <a href="http://www.grillit.pl" rel="nofollow">http://www.grillit.pl</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Agnieszka Skuczyńska</title>
		<link>http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16601</link>
		<dc:creator>Agnieszka Skuczyńska</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Jun 2007 18:52:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16601</guid>
		<description>Przede wszystkim dziękuję Panu Robertowi za konstruktywną odpowiedź na mój post. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ilość emocji w komentarzach do mojego artykułu. Nie przypuszczałam, że moje rozważania oparte na idei Steva Kruga &quot;nie każ mi myśleć&quot; nad tym czy Google nie wymaga czasami zastanawiania się wzbudzą tyle emocji. Dziękuję wszystkim za podjęcie dyskusji a w szczególności Panu Robertowi, który dodał swój komentarz na blogu wychodząc poza argument &quot;wyższych racji&quot;.  

Osoby zainteresowane odsyłam na stronę Google, gdzie można zobaczyć prototypy, których dążeniem jest próba rozwiązania pewnych spraw o których wspominałam. Myślę, że nie powiedziałam niczego czego Google by nie wiedziało o czym świadczyć mogą ich różne eksperymenty z prototypami. 
http://googlesystem.blogspot.com/2006/07/google-design-experiments-recap.html 
http://forums.digitalpoint.com/showthread.php?t=308029

Poproszono mnie o przyjrzenie się wynikom wyszukiwania Google i swoją analizę przeprowadziłam opierając się na google.pl. Śledzę poczynania Google w innych zakresach jednak miałam się skupić na formie wyświetlania wyników. Stąd też nie robiłam przeglądu obecnych nowych projektów Google. Moim celem nie była też krytyka Google jako takiego. A jedynie starałam się przyjrzeć formie wyników wyszukiwania w google.pl, stawiająć jak widać dość kontrowersyjną tezę dotyczącą tego czy obecny interfejs jest &quot;wymagający&quot;. 

Poniżej przedstawiam moje komentarze do postu Pana Roberta. 

&gt;Łatwo jest lekką ręką proponować poważne zmiany. Bo ze standardów dla danej branży, 
&gt;doświadczeń, no i zdrowego rozsądku może wynikać, że stan obecny jest bez sensu.

Zgadzam się, jednak w moim tekście nie przedstawiałam propozycji rozwiązań. Jedynie podawałam przykłady innych sposobów podejścia do wyszukiwania. Oczywiste jest, że obie wyszukiwarki nie dorównują technologicznie Google. Metoda klasterowania wciąż nie jest doskonała (prawdopodobnie dlatego jeszcze google tego nie wprowadziło . Wyszukiwarka snap.com, o której wspominałam też nie jest wystarczająco wydajna, poza tym nie zawsze dostępny jest podgląd strony co zmniejsza jej przydatność. 
Przy porównaniu ich bezsprzecznie wygrywa Google. Ale co jeśli ograniczenia technologiczne przestaną stać na drodze, czy nadal najbardziej optymalne będzie przeglądanie listy wyników? Jak funkcjonuje nasz umysł i co pomogłoby w przeszukiwaniu wyników? Zwłaszcza gdy użytkownik ma na celu przeszukanie dużego zakresu informacji i musi je usystematyzować. 


&gt;Standardem dla linków nad wyszukiwarką jest w większości portali przełączanie zakresu 
&gt;wyszukiwania. 

Ponownie zgadzam się z Panem Robertem, ale czy ów standard jest jasny dla użytkowników? Odwoływałam się tu do obserwacji użytkowników w zadaniach na podobnych rozwiązaniach wyszukiwarek. Nie robiliśmy testów na Google, ale podobne rozwiązanie było jakiś czas temu w innych portalach, które badaliśmy. Osoby, które nie znały tej funkcjonalności wcześniej spodziewały się, że linki nad wyszukiwarką to odnośniki do innych stron. Próba używania ich również nie prowadziła do szybkiego odkrycia o co chodzi. Natomiast o wiele łatwiej odkrywały funkcjonalność, gdy zamiast linków nad wyszukiwarką znajdowały się zakładki. Dlaczego więc standard &quot;czyli link&quot; nad wyszukiwarką jest mylący dla użytkowników? 

Dla mnie rozwiązanie Google z działaniem linków nad polem wyszukiwania jest bardzo proste i zgrabne. Na stronie głównej linki prowadzą do stron wyszukiwarek o innym zakresie a w przypadku już posiadania listy wyszukiwania do wyników wyszukiwania z danego obszaru. I jeśli od tej strony przypatrzymy się temu to zachowanie linków jest spójne. Jednak wyobraźmy sobie mało doświadczonego użytkownika, który po wyszukaniu czegoś decyduje się wybrać link Katalog, i otrzyma listę wyników zatytułowanych Katalog. Czy z tej strony będzie dla niego jasne jakiego rodzaju wyniki tam się znajdują? Co zawiera Katalog i czym się różni od wyszukiwania w sieci? Jeśli użytkownik wejdzie wcześniej w Katalog ze strony głównej będzie to jaśniejsze, ale jeśli nie wejdzie?  

&gt;Jeśli nie popatrzy na nagłówek, pomoże jej opis w stylu ?Grupa: pl.sci.ekonomiczne? przy 
&gt;każdym z wyników wyszukiwania.

Tu też się zgodzę, ale pod kilkoma warunkami: 
	- Po pierwsze - że użytkownik będzie wiedział co to znaczy pl.sci.ekonomiczne. (czy będzie to wiedział mało zaawansowany użytkownik?) 
	- Po drugie - że użytkownik będzie miał motywację dochodzić do tego o co tu chodzi 
	- Po trzecie - że uwaga użytkownika będzie wystarczająco skupiona. 

Jasne jest, że napis &quot;grupy dyskusyjne&quot; jest widoczny powyżej i to dwa razy. Rozumiem również chęć zminimalizowania informacji czyli realizowana jest tu zasada &quot;oszczędności&quot;. 
Jednak zaczęłam się zastanawiać nad tym elementem ponieważ wielokrotnie podczas badań obserwowałam, że użytkownicy nie widzą rzeczy bardzo widocznych a jeśli ich uwaga zostanie odwrócona bo przenosimy się na inne okno to nieraz mają problem ze zorientowaniem się, w którym miejscu są i zajmuje im to chwilę. Jeśli uwaga zostanie skupiona na napisie &quot;Grupy&quot; to sama ta nazwa nic nie mówi, użytkownik będzie musiał zwrócić uwagę na inne elementy. Czyli rozwiązanie coś wymaga od użytkownika, a to była teza nad którą się zastanawiałam. To drobiazg z kategorii &quot;kosmetyczny&quot;, w przypadku zaawansowanych użytkowników w ogóle wręcz bez znaczenia. Jeśli strona ta jest przeznaczona dla zaawansowanych użytkowników w ogóle nie wymagałoby to rozważania. Ale co z tymi początkującymi i w dodatku nie mającymi wystarczającej motywacji do tego aby dochodzić o co chodzi? (Natomiast od innej strony dodam, że nie jasne jest dla mnie tu określenia Pana Roberta - &quot;bicie piany&quot;, czy w trakcie analizy nie wskazujemy również na drobne kwestie - o bardzo niskiej wadze?. A poza tym czy same heurystyki są wystarczające do przeanalizowania interfejsu? Podczas analizy heurystycznej tester jest skupiony na tym co znajduje się na interfejsie jego uwaga funkcjonuje w zupełnie inny sposób niż uwaga użytkownika! W takim przypadku najlepiej zobaczyć użytkownika w działaniu na interfejsie i to  też potrzebna do tego jest uważna obserwacja spontanicznych zachowań osoby. Innymi słowy to jest drobna sprawa ale wymaga również przetestowania, bo analiza eksperta to punkt wyjścia do postawienia pewnych hipotez, które należy następnie sprawdzić za pomocą testów z użytkownikami lub badania eytracking.) 

Tak na marginesie jako anegdotkę opowiem przykład z ostatnich naszych badań jednego z  portalów telewizji internetowej, któremu przyglądaliśmy się przy okazji innego projektu. W trakcie badania mimo, że wyraźnie w nazwie znajdował się napis TV to użytkownicy zapoznając się ze stroną bezsilnie próbowali rozpocząć oglądanie elementów programów. Jedna osoba po kilku minutach doszła do wniosku, że mają jakiś problem na stronie! (Natomiast wszystko działało bardzo dobrze - tyle że osoba próbowała zacząć odtwarzać to co miało dopiero być.) Czy coś takiego wykryłaby analiza heurystyczna? 

Już podsumowując, jeśli po stronie Google porusza się zaawansowany użytkownik, mający wysoką motywację do tego aby analizować dokładnie co się dzieje i jest skupiony tylko na tym co widzi na ekranie to zgodzę się w pełni z Panem Robertem. Jednak co z tymi początkującymi, nie zmotywowanymi i których ciągle odrywa coś od ekranu (telefon, wiadomość na gadu gadu, itp.) Czy tacy użytkownicy zastanowią się czy pójdą dalej? 

Dziękuję czytelnikowi za dotarcie do końca tego komentarza, a osoby, którę mają ochotę na dalszą merytoryczną dyskusję w tym zakresie zapraszam na GrillIT we Wrocławiu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przede wszystkim dziękuję Panu Robertowi za&nbsp;konstruktywną odpowiedź na mój post. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ilość emocji w&nbsp;komentarzach do mojego artykułu. Nie przypuszczałam, że moje rozważania oparte na idei Steva Kruga &#8222;nie każ mi myśleć&#8221; nad tym czy Google nie wymaga czasami zastanawiania się wzbudzą tyle emocji. Dziękuję wszystkim za&nbsp;podjęcie dyskusji a&nbsp;w szczególności Panu Robertowi, który dodał swój komentarz na blogu wychodząc poza argument &#8222;wyższych racji&#8221;.  </p>
<p>Osoby zainteresowane odsyłam na stronę Google, gdzie można zobaczyć prototypy, których dążeniem jest próba rozwiązania pewnych spraw o&nbsp;których wspominałam. Myślę, że nie powiedziałam niczego czego Google by nie wiedziało o&nbsp;czym świadczyć mogą ich różne eksperymenty z&nbsp;prototypami.<br />
<a href="http://googlesystem.blogspot.com/2006/07/google-design-experiments-recap.html" rel="nofollow">http://googlesystem.blogspot.com/2006/07/google-design-experiments-recap.html</a><br />
<a href="http://forums.digitalpoint.com/showthread.php?t=308029" rel="nofollow">http://forums.digitalpoint.com/showthread.php?t=308029</a></p>
<p>Poproszono mnie o&nbsp;przyjrzenie się wynikom wyszukiwania Google i&nbsp;swoją analizę przeprowadziłam opierając się na google.pl. Śledzę poczynania Google w&nbsp;innych zakresach jednak miałam się skupić na formie wyświetlania wyników. Stąd też nie robiłam przeglądu obecnych nowych projektów Google. Moim celem nie była też krytyka Google jako takiego. A jedynie starałam się przyjrzeć formie wyników wyszukiwania w&nbsp;google.pl, stawiająć jak widać dość kontrowersyjną tezę dotyczącą tego czy obecny interfejs jest &#8222;wymagający&#8221;. </p>
<p>Poniżej przedstawiam moje komentarze do postu Pana Roberta. </p>
<p>&gt;Łatwo jest lekką ręką proponować poważne zmiany. Bo ze&nbsp;standardów dla danej branży,<br />
&gt;doświadczeń, no i zdrowego rozsądku może wynikać, że stan obecny jest bez sensu.</p>
<p>Zgadzam się, jednak w&nbsp;moim tekście nie przedstawiałam propozycji rozwiązań. Jedynie podawałam przykłady innych sposobów podejścia do wyszukiwania. Oczywiste jest, że obie wyszukiwarki nie dorównują technologicznie Google. Metoda klasterowania wciąż nie jest doskonała (prawdopodobnie dlatego jeszcze google tego nie wprowadziło . Wyszukiwarka snap.com, o&nbsp;której wspominałam też nie jest wystarczająco wydajna, poza tym nie zawsze dostępny jest podgląd strony co zmniejsza jej przydatność.<br />
Przy porównaniu ich bezsprzecznie wygrywa Google. Ale co jeśli ograniczenia technologiczne przestaną stać na drodze, czy nadal najbardziej optymalne będzie przeglądanie listy wyników? Jak funkcjonuje nasz umysł i&nbsp;co pomogłoby w&nbsp;przeszukiwaniu wyników? Zwłaszcza gdy użytkownik ma na celu przeszukanie dużego zakresu informacji i&nbsp;musi je usystematyzować. </p>
<p>&gt;Standardem dla linków nad wyszukiwarką jest w większości portali przełączanie zakresu<br />
&gt;wyszukiwania. </p>
<p>Ponownie zgadzam się z&nbsp;Panem Robertem, ale czy ów standard jest jasny dla użytkowników? Odwoływałam się tu do obserwacji użytkowników w&nbsp;zadaniach na podobnych rozwiązaniach wyszukiwarek. Nie robiliśmy testów na Google, ale podobne rozwiązanie było jakiś czas temu w&nbsp;innych portalach, które badaliśmy. Osoby, które nie znały tej funkcjonalności wcześniej spodziewały się, że linki nad wyszukiwarką to odnośniki do innych stron. Próba używania ich również nie prowadziła do szybkiego odkrycia o&nbsp;co chodzi. Natomiast o&nbsp;wiele łatwiej odkrywały funkcjonalność, gdy zamiast linków nad wyszukiwarką znajdowały się zakładki. Dlaczego więc standard &#8222;czyli link&#8221; nad wyszukiwarką jest mylący dla użytkowników? </p>
<p>Dla mnie rozwiązanie Google z&nbsp;działaniem linków nad polem wyszukiwania jest bardzo proste i&nbsp;zgrabne. Na stronie głównej linki prowadzą do stron wyszukiwarek o&nbsp;innym zakresie a&nbsp;w przypadku już posiadania listy wyszukiwania do wyników wyszukiwania z&nbsp;danego obszaru. I jeśli od tej strony przypatrzymy się temu to zachowanie linków jest spójne. Jednak wyobraźmy sobie mało doświadczonego użytkownika, który po wyszukaniu czegoś decyduje się wybrać link Katalog, i&nbsp;otrzyma listę wyników zatytułowanych Katalog. Czy z&nbsp;tej strony będzie dla niego jasne jakiego rodzaju wyniki tam się znajdują? Co zawiera Katalog i&nbsp;czym się różni od wyszukiwania w&nbsp;sieci? Jeśli użytkownik wejdzie wcześniej w&nbsp;Katalog ze&nbsp;strony głównej będzie to jaśniejsze, ale jeśli nie wejdzie?  </p>
<p>&gt;Jeśli nie popatrzy na nagłówek, pomoże jej opis w stylu ?Grupa: pl.sci.ekonomiczne? przy<br />
&gt;każdym z wyników wyszukiwania.</p>
<p>Tu też się zgodzę, ale pod kilkoma warunkami:<br />
	- Po pierwsze &#8211; że użytkownik będzie wiedział co to znaczy pl.sci.ekonomiczne. (czy będzie to wiedział mało zaawansowany użytkownik?)<br />
	- Po drugie &#8211; że użytkownik będzie miał motywację dochodzić do tego o&nbsp;co tu chodzi<br />
	- Po trzecie &#8211; że uwaga użytkownika będzie wystarczająco skupiona. </p>
<p>Jasne jest, że napis &#8222;grupy dyskusyjne&#8221; jest widoczny powyżej i&nbsp;to dwa razy. Rozumiem również chęć zminimalizowania informacji czyli realizowana jest tu zasada &#8222;oszczędności&#8221;.<br />
Jednak zaczęłam się zastanawiać nad tym elementem ponieważ wielokrotnie podczas badań obserwowałam, że użytkownicy nie widzą rzeczy bardzo widocznych a&nbsp;jeśli ich uwaga zostanie odwrócona bo przenosimy się na inne okno to nieraz mają problem ze&nbsp;zorientowaniem się, w&nbsp;którym miejscu są i&nbsp;zajmuje im to chwilę. Jeśli uwaga zostanie skupiona na napisie &#8222;Grupy&#8221; to sama ta nazwa nic nie mówi, użytkownik będzie musiał zwrócić uwagę na inne elementy. Czyli rozwiązanie coś wymaga od użytkownika, a&nbsp;to była teza nad którą się zastanawiałam. To drobiazg z&nbsp;kategorii &#8222;kosmetyczny&#8221;, w&nbsp;przypadku zaawansowanych użytkowników w&nbsp;ogóle wręcz bez znaczenia. Jeśli strona ta jest przeznaczona dla zaawansowanych użytkowników w&nbsp;ogóle nie wymagałoby to rozważania. Ale co z&nbsp;tymi początkującymi i&nbsp;w dodatku nie mającymi wystarczającej motywacji do tego aby dochodzić o&nbsp;co chodzi? (Natomiast od innej strony dodam, że nie jasne jest dla mnie tu określenia Pana Roberta &#8211; &#8222;bicie piany&#8221;, czy w&nbsp;trakcie analizy nie wskazujemy również na drobne kwestie &#8211; o&nbsp;bardzo niskiej wadze?. A poza tym czy same heurystyki są wystarczające do przeanalizowania interfejsu? Podczas analizy heurystycznej tester jest skupiony na tym co znajduje się na interfejsie jego uwaga funkcjonuje w&nbsp;zupełnie inny sposób niż uwaga użytkownika! W takim przypadku najlepiej zobaczyć użytkownika w&nbsp;działaniu na interfejsie i&nbsp;to  też potrzebna do tego jest uważna obserwacja spontanicznych zachowań osoby. Innymi słowy to jest drobna sprawa ale wymaga również przetestowania, bo analiza eksperta to punkt wyjścia do postawienia pewnych hipotez, które należy następnie sprawdzić za&nbsp;pomocą testów z&nbsp;użytkownikami lub badania eytracking.) </p>
<p>Tak na marginesie jako anegdotkę opowiem przykład z&nbsp;ostatnich naszych badań jednego z&nbsp; portalów telewizji internetowej, któremu przyglądaliśmy się przy okazji innego projektu. W trakcie badania mimo, że wyraźnie w&nbsp;nazwie znajdował się napis TV to użytkownicy zapoznając się ze&nbsp;stroną bezsilnie próbowali rozpocząć oglądanie elementów programów. Jedna osoba po kilku minutach doszła do wniosku, że mają jakiś problem na stronie! (Natomiast wszystko działało bardzo dobrze &#8211; tyle że osoba próbowała zacząć odtwarzać to co miało dopiero być.) Czy coś takiego wykryłaby analiza heurystyczna? </p>
<p>Już podsumowując, jeśli po stronie Google porusza się zaawansowany użytkownik, mający wysoką motywację do tego aby analizować dokładnie co się dzieje i&nbsp;jest skupiony tylko na tym co widzi na ekranie to zgodzę się w&nbsp;pełni z&nbsp;Panem Robertem. Jednak co z&nbsp;tymi początkującymi, nie zmotywowanymi i&nbsp;których ciągle odrywa coś od ekranu (telefon, wiadomość na gadu gadu, itp.) Czy tacy użytkownicy zastanowią się czy pójdą dalej? </p>
<p>Dziękuję czytelnikowi za&nbsp;dotarcie do końca tego komentarza, a&nbsp;osoby, którę mają ochotę na dalszą merytoryczną dyskusję w&nbsp;tym zakresie zapraszam na GrillIT we&nbsp;Wrocławiu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kuba</title>
		<link>http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16600</link>
		<dc:creator>kuba</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Jun 2007 12:58:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16600</guid>
		<description>cześć, zerknij do mnie też się trochę naprodukowałem w tym temacie:

http://yashke.com/2007/06/17/usability-google-com-pl/

pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>cześć, zerknij do mnie też się trochę naprodukowałem w&nbsp;tym temacie:</p>
<p><a href="http://yashke.com/2007/06/17/usability-google-com-pl/" rel="nofollow">http://yashke.com/2007/06/17/usability-google-com-pl/</a></p>
<p>pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mynthon</title>
		<link>http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16599</link>
		<dc:creator>mynthon</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Jun 2007 13:56:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16599</guid>
		<description>i jeszcze - tak wygląda interfejs snapa po przesunięciu:
http://mynthon.net/zdjecia/view/screenshots/snap_vs_google_gif

super</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>i jeszcze &#8211; tak wygląda interfejs snapa po przesunięciu:<br />
<a href="http://mynthon.net/zdjecia/view/screenshots/snap_vs_google_gif" rel="nofollow">http://mynthon.net/zdjecia/view/screenshots/snap_vs_google_gif</a></p>
<p>super</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mynthon</title>
		<link>http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16598</link>
		<dc:creator>mynthon</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Jun 2007 13:48:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.webaudit.pl/blog/2007/netsprint-i-google-uzytecznosc-i-spory/#comment-16598</guid>
		<description>Pani, która pisała artykuł chyba nie pisała tego na poważnie.

Propozycja snapa - super podjarka. były takie strony, żadna nie przeżyła. Po co obciążać łącze miniaturką, na której i tak g... widać? to ja już wolę ctrl+klik. Przynajmniej od razu pełną treść dostanę.


&quot;Problem &quot;rozpoznanie a nie przypominanie&quot; w inny sposób został rozwiązany przez firmę Vivisimo. Naukowcy z Uniwersytetu Carnegie Mellon z USA stworzyli wyszukiwarkę www.clusty.com, która przedstawia wyniki w postaci klastrów - grupując informacje na zasadzie specjalnych rankingów porównawczych&quot;

To niech Pani sobie wejdzie na clusty.com, wpisze &quot;polska&quot; i zobaczy gdzie można sobie to rozwiązanie włożyć. 

bezsens argumentacji. Google bije konkurencję precyzją wyszukiwania - braku tego nie da się nadrobić żadnymi flashami, miniaturkami czy gadajacymi ludzikami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pani, która pisała artykuł chyba nie pisała tego na poważnie.</p>
<p>Propozycja snapa &#8211; super podjarka. były takie strony, żadna nie przeżyła. Po co obciążać łącze miniaturką, na której i&nbsp;tak g&#8230; widać? to ja już wolę ctrl+klik. Przynajmniej od razu pełną treść dostanę.</p>
<p>&#8222;Problem &#8222;rozpoznanie a&nbsp;nie przypominanie&#8221; w&nbsp;inny sposób został rozwiązany przez firmę Vivisimo. Naukowcy z&nbsp;Uniwersytetu Carnegie Mellon z&nbsp;USA stworzyli wyszukiwarkę <a href="http://www.clusty.com" rel="nofollow">http://www.clusty.com</a>, która przedstawia wyniki w&nbsp;postaci klastrów &#8211; grupując informacje na zasadzie specjalnych rankingów porównawczych&#8221;</p>
<p>To niech Pani sobie wejdzie na clusty.com, wpisze &#8222;polska&#8221; i&nbsp;zobaczy gdzie można sobie to rozwiązanie włożyć. </p>
<p>bezsens argumentacji. Google bije konkurencję precyzją wyszukiwania &#8211; braku tego nie da się nadrobić żadnymi flashami, miniaturkami czy gadajacymi ludzikami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

