Skocz do linków, Skocz do treści

Trochę w obronie PFRON

5 lipca 2006 23:15. Autor: Robert Drózd. Komentarze (3) »

Chciałbym dodać pewne sprostowanie do niedawnego tekstu „Walki o rząd dusz ciąg dalszy”, w którym krytykowałem dwoistość postępowania PFRON.

Otóż, jak się dziś dowiedziałem, na początku konferencji przedstawiciele Funduszu przyznali, że ich serwis nie ma wiele wspólnego z zasadami, o których mówią. I że wkrótce mają zamiar stworzyć nowy serwis, zgodny z WCAG i przyjazny niepełnosprawnym. Poczekamy, jeśli zapowiedź zostanie zrealizowana to bardzo dobrze. Świadczyć będzie o poważnym podejściu do dostępności www, a  sama dziedzina zyska potężnego sojusznika.

Udostępniony też został raport z badań „Niepełnosprawny w sieci”. Ankieterzy Pentor wykonali 2000 wywiadów z osobami niepełnosprawnymi korzystającymi i nie korzystającymi z Internetu. Badanie głównie dotyczyło postaw i zachowań, dowiadujemy się choćby tego czego osoby niepełnosprawne szukają w internecie, jakie serwisy odwiedzają, jaka jest ich motywacja do używania lub nie komputera.

Link do raportu (PDF, 6MB).

Mniej dowiemy się o problemach, na które korzystając z sieci natrafiają. Problemów dotyczy właściwie tylko następujący fragment.

Oceniając przystosowanie Internetu do potrzeb osób niepełnosprawnych nie należy zapominać o tym, iż postrzeganie trudności pracy w Internecie jest przede wszystkim pochodną rodzaju i stopnia upośledzenia. Inaczej, bardzo łatwo możemy wpaść w pułapkę nadmiernego optymizmu. W większości bowiem osoby niepełnosprawne nie napotykają na znaczące problemy i korzystają z Internetu w taki sam sposób jak osoby zdrowe. Dopiero wgląd w problemy mniejszo?ści, przede wszystkim osób niewidzących i głuchoniemych od urodzenia, pozwala ocenić jak bardzo niedemokratycznym narzędziem jest Internet i jak wiele jest jeszcze do zrobienia w tym względzie.

Osoby z niepełnosprawnością ruchową: Skarżą się głównie na niespecyficzne, typowe również dla osób pełnospraw?nych, problemy związane z obsługą Internetu – wyszukiwanie informacji, stron. Osoby z uszkodzeniem górnych kończyn mają problemy z obsługą klawiatury i myszy.

Osoby z niepełnosprawnością słuchową: Obok problemów typowych również dla osób pełnosprawnych skarżą się również na problemy z rozumieniem informacji i czytaniem tekstów.

Osoby z niepełnosprawnością wzrokową: Skarżą się przede wszystkim na trudności ze znalezieniem informacji, na to, iż trudno im jest znaleźć właściwą stronę, że na stronie znajduje się coś innego niż oczekiwali, na zbyt małą czcionkę, na trudności z czytaniem tekstów, na wyskakujące reklamy, na problemy z szybkim pisaniem.

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną: Skarżą się przede wszystkim na trudności ze znalezieniem informacji, na to, iż trudno im jest znaleźć właściwą stronę, że na stronie znajduje się coś innego niż oczekiwali, na zbyt małą czcionkę, na trudności z czytaniem tekstów, na wyskakujące reklamy, na problemy z szybkim pisaniem.

Raport uzupełnia opracowanie na temat standardów dostępności usług internetowych, czyli wprowadzenie do technologii, kilka podstawowych zasad oraz wzmianka o sposobach oceny. Tutaj padło trochę słów kontrowersyjnych, więc je przytoczę.

Nieodzownym atrybutem mapy [serwisu] powinna zawsze być możliwość automatycznego przejścia do wyszczególnionych na niej pozycji.

Nie wiem, jak ma wyglądać zastosowanie tego pomysłu, ale jednym z pryncypiów dostępności jest właśnie to, że nic nie powinno się dziać „automatycznie”. Osoba niepełnosprawna znacznie łatwiej traci kontrolę nad tym, co się dzieje ze stroną, z której korzysta. Podobnie jak w przypadku wyboru z <select> (który został bardzo dobrze omówiony), nie możemy sobie pozwolić na „wyprzedzanie” intencji użytkownika.

Przygotowane przez W3C i WAI listy zaleceń są jednak wyjątkowo rygorystyczne. Ich sztywne, całościowe przełożenie na umownie przyjęty standard praktyk webdeveloperskich mogłoby doprowadzić do powstania nieużytecznego i potencjalnie martwego zestawu dyrektyw. Proponowanym przez W3C i WAI warunkom uznania serwisu internetowego za poprawny niewątpliwie nie można odmówić słuszności. Dlatego jest to tak dobry fundament dla budowy standardu sieciowego. Jednak do wszystkich stworzonych przez te organizacje zasad podejść należy w sposób bardziej selekcyjny, zwłaszcza, że technologie internetowe wciąż się rozwijają, czemu z pewnością nie będzie sprzyjać krępowanie systemem kategorycznych reguł.

Zaproponowane w zacytowanym wcześniej raporcie zasady wyznaczają poziom niezbędnego minimum. W większości mierzą się one po prostu z niekorzystnymi naleciałościami, przykładami niedbałości w praktyce tworzenia serwisów internetowych, co jest nie tyle formą aspiracji do podwyższenia jakości, ile zwykłym powrotem do stanu poprawności. Zasady te mają też w większości bardzo ogólny charakter, przez co ich wdrożenie nie stanowi wyzwania na skalę gruntownej rekonstrukcji dotychczasowego modelu pracy. Przez to uznać je można za niezbędny, fundamentalny poziom działań ukierunkowanych na uczynienie serwisu internetowego bardziej dostępnym i łatwiejszym w odbiorze.

Nie do końca zgadzam się z tą opinią Tomka Seroczyńskiego (któremu jednocześnie dziękuję za link do raportu oraz informacje z pierwszej ręki). Racja, są wytyczne ważniejsze i mniej ważne, podchodząc bez ortodoksji, możemy wybierać te, które dadzą najwięcej. Jeżeli jednak ograniczymy się do ogólnych sugestii, zostaną one zignorowane. Webmasterzy, szczególnie ci bardziej leniwi, muszą dostać czarno na białym, co należy zmienić, a ich przełożeni – co należy egzekwować i sprawdzać. To najlepiej realizują listy kontrolne, które mogą być choćby oparte na wytycznych WAI.

Swoją drogą, sam plik PDF z raportem nie jest do końca dostępny. Część tekstu znajduje się w postaci obrazków, a przy kopiowaniu z pozostałego tekstu gubią się polskie znaki… Musiałem skorzystać z programu OCR.

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. kermit

    Nieodzownym atrybutem mapy [serwisu] powinna zawsze być możliwość automatycznego przejścia do wyszczególnionych na niej pozycji.
    Chyba nadmiar słów…
    wystarczyłoby bez „automatycznego” i nie byłoby nieścisłości.

  2. coma

    zgadza sie, dokladnie o to chodzi. however, „automatycznego” rowniez posiada swoje uzasadnienie, poniewaz przedmiotem automatyzacji jest klikniecie w link umieszczony na mapie. natomiast wsrod przedstawianych w trakcie badania stron znalazlo sie wiele takich, ktore owszem, przedstawialy mape, ale brakowalo na niej zupelnie linkow, badz linki te byly przypisane do elementow innych, niz pozycje mapy (np bullety listy).

    za redakcje i pdf odpowiada drukarnia, wiec juz „nawet” PFRONowi nie mozna nic zarzucic :)

  3. Michał Fikus

    Dla mnie w tym sformułowaniu nie ma żadnego problemu – choć teraz widzę, że niektórzy mogą to odebrać inaczej niż np. ja.
    Zatem zamieniłbym słowo „automatycznego” na „bezpośredniego” i wydaje mi się, że sens byłby ujęty właściwie a i unikniętoby dwuznaczności.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.