Skocz do linków, Skocz do treści

Nasz polski grajdołek usability

6 marca 2006 0:31. Autor: Robert Drózd. Komentarze (1) »

Dzieje się sporo.

Jeszcze rok temu domena paru zapaleńców, dziś użyteczność wychodzi z podziemia i staje się przedmiotem codziennych rozmów ludzi związanych jakoś z Internetem.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni w Warszawie odbyły się dwa spotkania związane z użytecznością. Jedno zorganizowane przez ISOC Polska, drugie przez firmę Argonauts oraz studentów Instytutu Informacji Naukowej UW.

Pojawia się wreszcie możliwość konfrontacji poglądów i poznania osób, które zajmują się tą dziedziną. Nie jest ich jeszcze w Polsce wiele. Kilka-kilkanaście firm, kilkadziesiąt osób. Ale już zaczęła się rywalizacja, o to ?kto pierwszy?.

Walka o skojarzenie

Nie jest to zjawisko nowe w marketingu nowych technologii. Wiele firm i osób stara się ?przejąć? nowe określenie na własność, pragnie być z nim kojarzone medialnie. Jak bardzo się to opłaca, wiedzą pewnie ludzie z firmy Adaptive Path, w której ukuto termin AJAX.

W przypadku użyteczności w Polsce, udaje się to całkiem nieźle wrocławskiej agencji Janmedia. Firma sponsoruje jedną z list dyskusyjnych na ten temat, ma też dobry PR (sporo informacji prasowych, artykuły w prasie branżowej). Ważne, że przedstawiciele firmy uczestniczą w społecznościach internetowych, piszą blogi, zakładają też własne serwisy pomagające innym, choćby Blogfrog.

Próbą całkowicie nieudaną był natomiast serwis ?World Usability Day?. Stworzyła go nieznana firma Kalwai Usability. Cóż, szumne zapowiedzi nie wystarczą.

Dyskusja na dwie ręce

Ambicje bycia najważniejszym forum, na którym omawia się tak modna kwestię widzimy na dwóch polskich listach dyskusyjnych:

Teoretycznie ta pierwsza ma skupiać się na interakcji człowiek-komputer i  zagadnieniach użytecznych interfejsów. Druga zaś ma być nakierowana konkretnie na WWW i zbierać ludzi z branży webowej. Takie mniej więcej wyjaśnienie podał szef jednej z list, po rozmowie z szefem drugiej.

Słusznie. Gdy jednak porównamy aktywnych uczestników obu list ? są to te same osoby. Dzisiaj pisałem relację ze spotkania na UW, na którą listę mam ją wysłać? Na obie? Na żadną, tylko umieścić na blogu? Nie wiem czy taka ?konkurencja? opłaca się komukolwiek.

Edukacja, głupcze!

Dyskutujemy, czy aby wiemy o czym?

Można to zaobserwować na liście Web Usability. Sytuacja sprzed paru dni: ktoś na taką listę wysyła pytanie o ocenę jego serwisu. Otrzymuje odpowiedź: ?dziś już się nie tworzy stron na tabelkach?. Mamy do czynienia z niezrozumieniem podstawowych pojęć.

Również po ostatnim spotkaniu ISOC, wywiązała się dyskusja, która pokazała, jak niedopasowane mogą być słowniki rozmówców.

Jedni użyteczność traktują jako synonim dostępności, o tym już pisałem. Inni wiążą ją (niegłupio) z e-marketingiem.

Jednak dla wielu użyteczność stała się takim słowem-wytrychem, luźną koncepcją, do której każdy dopasowuje sobie, co mu się podoba. Zupełnie jak mityczna już ?Web 2.0?.

Tyle że ?Web 2.0? to rzeczywiście tylko koncepcja. Użyteczność jesteśmy w stanie zdefiniować i określić jej granice. Właściwie zrobiono to już za nas, w krajach, gdzie użyteczność ma dłuższą tradycję. Wystarczy z tego czerpać, nie ma sensu dyskutować, czy coś należy do usability, czy nie.

Dlatego cieszę się, że powstała koncepcja ?Wikibility?, jako źródła wiedzy tworzonego przez ludzi z branży. Dobrze, że wychodzą w Polsce kolejne książki o użyteczności (ostatnio drugie wydanie Kruga). Dobrze, że organizowane są spotkania (choć tu też mamy pewną konkurencję). Jeśli dyskutanci się nie zakrzyczą, poziom wiedzy w branży wzrośnie.

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarz - jeden samotny

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Mikołaj

    „Jeszcze rok temu domena paru zapaleńców, dziś użyteczność wychodzi z podziemia i staje się przedmiotem codziennych rozmów ludzi związanych jakoś z Internetem.”
    Czy ja wiem, czy tak znowu wiele się dzieje? Jest sporo rozgłosu, bo U/A jest dżezi, ale czy rozgłos przekłada się na jakość? Nie jestem o tym (do końca) przekonany. Być może jestem sceptyczny po braku reakcji na ubiegłoroczne ogłoszenie poszukiwań polskich serwisów o U/A do przygotowywanego przeze mnie tłumaczenia dodatku WAI do IE. Postaram się za dzień lub dwa jeszcze raz wrzucić całą listę serwisów anglojęzycznych u siebie na blogu i może tym razem pojawią się odpowiedzi?

    P.S. Choć „Wikibity” nie jest do końca dostępna ;) to w miarę możliwości postaram się dorzucić parę rzeczy od siebie.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.