Skocz do linków, Skocz do treści

Jestem w szoku, czyli o uczciwości marketingowej

21 listopada 2005 22:46. Autor: Robert Drózd. Komentarze (16) »

„Robert, jestem w szoku”, taki temat maila pojawił się parę tygodni temu w mojej skrzynce.

Pierwsze wrażenie: skok adrenaliny. O co chodzi?

Drugie wrażenie: „Eeee”. Zobaczyłem bowiem pole „nadawca”. A nadawcą był pan Piotr Majewski, prowadzący serwis Czas Na E-Biznes, gdzie jestem zapisany…

Ależ ten facet nie chce mnie zainteresować. Nie chce mnie wciągnąć do e-mailowej dyskusji. Nie chce, abym o nim mówił znajomym (ha, właśnie mówię). On po prostu chce mi coś sprzedać – w tym przypadku był to udział w szkoleniu.

Zamiast szoku – zimne wyrachowanie poparte badaniami CTR.

Badania w zasadzie miały rację. No bo przeczytałem maila utrzymanego w sensacyjnym tonie, następnie kliknąłem w link, który pan Majewski bez wątpienia monitoruje. Czyli takie szokowanie działa? Skoro kliknąłem, czego więcej chcieć?

Cena za przykucie uwagi jest wysoka. Na wielu osobach, które choć raz się zawiodły na takim komunikacie, następne już nie zrobią wrażenia.

A oto inne próbki twórczości autora CNEB:

  • „Ta IDEA szturmem wtargnie w Twoje życie”
  • „Co ma wspólnego były dowódca GROMu z Neurolingwistycznym Programowaniem?”
  • „Nie powiem Ci nic więcej poza tym, że jest strona, którą powinieneś odwiedzić jeszcze dzisiaj”
  • „Prawdę mówiąc nie mogłem się doczekać z jego publikacją ;)”

Ktoś na pewno zapyta, jak to jest, że krytykujesz, a korzystasz z tego serwisu? Ano, poza samouwielbieńczymi nagłówkami jest też całkiem wartościowa treść, szczególnie na forum związanym z serwisem. Choć ostatnio ciekawych tematów na forum coraz mniej i zastanawiam się, czy przedłużyć abonament.

Ale pytanie.

Jak można stworzyć osobisty przekaz, który będzie jednocześnie – skuteczny i wiarygodny?

  1. Zdecyduj się, czy chcesz od razu coś sprzedać, czy budować relację. To drugie jest pojęciem szerszym. Tym zresztą różni się handel od marketingu.
  2. Dostosuj przekaz do odbiorcy. Biuletyn CNEB skierowany jest (podobno) do właścicieli firm. Oni naprawdę są uodpornieni na e-maile, które brzmią jak wyznanie nawiedzonego akwizytora. Prowadząc biznes w Polsce trzeba być odpornym na takie sztuczki. Czy więc argumenty emocjonalne, „hipnotyczny” copywriting mają tutaj sens? Niby nie mają, ale zauważyłem, że wielu subskrybentów Majewskiego to osoby dopiero aspirujące do bycia rekinami biznesu. Tak mocno aspirujące, że naiwne. Ich sprawa.

Dwa przykłady, gdzie udało się połączyć szczery osobisty przekaz i ważne treści.

Presence Newsletter, to biuletyn, który co jakiś czas wysyła szef firmy Presence PR, pan Bogusław Feliszek. Szczerze mówiąc nie wiem za dużo na temat tej firmy. Jednak, gdy ktoś mnie zapyta o agencję PR godną zaufania, być może polecę właśnie Presence.

Bo teksty Feliszka są i łatwe w czytaniu, i dowcipne, i oparte na jego własnych doświadczeniach. No i przekazujące rzetelną wiedzę od praktyka z wieloletnim stażem. Bardzo delikatna autopromocja nie przeszkadza. Podobną atmosferę mają strony agencji (i to mimo paru nieszczęsnych pomysłów w rodzaju menu tak ogromnego, że nie mieści się na ekranie).

Czytam też czasami biznesowego bloga pani Wandy Łoskot. Autorka wyemigrowała dawno temu do Stanów, siedzi sobie na Florydzie i prowadzi tam firmę konsultingową. W blogu jest sporo porad dla właścicieli firm. Jednak autorka nic mi nie próbuje sprzedać, nie próbuje mnie namówić na żadne szkolenie.

Czyli jednak można osobiście i bez e-mailowych „szoków”.

Czego sobie i Państwu życzę. :-)

Podobne artykuły:

Być może zainteresują Cię następujące artykuły:

Zapisz się na kanał RSS bloga i dołącz do ponad 1500 czytelników RSS.

Zostań fanem WebAudit na Facebooku.

Komentarze czytelników

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
  1. Freetime

    hmm… skoro to ma być webAudit, to dlaczego ta strona
    1. nie przechodzi żadnej walidacji
    2. nie zawiera altów do linków
    3. ma taką nawigację…

    Co do CNEB… dostałem dostęp za list (opublikowany za moją zgodą na forum), w którym starałem się choć trochę wyprostować (o)błędne wypobrażenia na temat SEO i SEP tamtejszych filozofów. Nie wykupiłem abonamentu na następny okres…

    Większość materiałów opatrzonych przez p. Majewskiego znaczkiem (C) to tłumaczenia amerykańskich ebooków. Aż dziwne, że żaden z prawdziwych autorów jeszcze nie wyciągnął ręki po należną zapłatę. Przydatność większości z nich uważam za wątpliwą. Choć kilka z nich, dla ogólnego zapoznania warto przeczytać – jeśli jest się zielonym jak szczypior na wiosnę. I w takim sensie CNEB trafia do grupy docelowej. I oferuje produkt idealnie dobrany dla takiego targetu.

    Pozdrawiam i obiecuję zaglądać – licząc na re-wizyty i  krytykę. :)

  2. Robert Drózd

    Freetime, możesz mi napisać:
    1. KTÓRA strona nie przechodzi walidacji?
    2. KTÓRA strona nie zawiera altów?

    bo strony webaudit sprawdzałem wielokrotnie…

    3. o co chodzi z nawigacją?

  3. Freetime

    Witam

    1. Przesadziłem z żadną. Przeglądałem źródło i wyłapałem błędy – stąd moja konkluzja, że strona nie przejdzie walidacji w3c. (przochodzi – hau hau
    odszczekuję
    ) Ale po kolei:

    Strona z narzędziem testowania:
    http://webxact.watchfire.com/
    Polecam… Trochę jeszcze brakuje do „dostępności”

    2. Linki (w większości) nie mają „title=” , ilustracje (niektóre) nie
    mają „alt=” , (to między innymi błędy, który zauważyłem), pola formularzy nie są opisane (readery dla niepełnosprawnych nie widzą ich.. nie ma domyślnej wartości)

    3. Z artykułów w blogu nie ma wyjścia do strony głównej…

    plus nowozauważony:

    4. brak stron błędów: 404, 403 etc,..

  4. Piotr Majewski

    > Czyli jednak można osobiście
    > i bez e-mailowych „szoków”.

    Masz rację. Budować relację można bez szokowania. Budować relację, ale sprzedawać w ten sposób jest zdecydowanie trudniej. Mam dla Ciebie wyzwanie:

    2 tygodnie. Zupełnie nowy produkt. Zero wcześniejszych rekomendacji. 1497 zł za e-learning. Sprzedaj 21 miejsc przed rozpoczęciem zajęć.

    Ja to zrobiłem 3 mailami (www.cneb.pl/strategia_mfu). Zrób to dowolną liczbą maili w 2 tygodnie bez szokowania i perswazji.

    Oczywiście możesz mówić, że ja mam 50 tys. osób na liście, ale ja tą listę zbudowałem również „szokując”. Wątpię aby Pressence albo Wandę czytało tyle osób.

    > Większość materiałów opatrzonych przez p.
    > Majewskiego znaczkiem (C) to tłumaczenia
    > amerykańskich ebooków.

    Wskaż 1 artykuł opatrzony moim nazwiskiem, który jest tłumaczeniem jakiegoś e-booka albo innego artykułu – dam Ci 300 zł i dożywotni abonament.

    Tak, wiele idei jest takich samych, ale trudno się dziwić. e-Marketing nie jest tematem niszowym.

  5. Piotr Majewski

    Przepraszam za te „rozkazy” – nie lubię bezpodstawnej krytyki.

  6. Robert Drózd

    Piotrze, potwierdzasz tylko, że jest to metoda skuteczna. I zresztą skuteczności nie sposób Ci odmówić, możliwe, że nikt w Polsce nie jest lepszy od Ciebie w dziedzinie direct mail. :)

    Mój wpis dotyczy uczciwości. Narzędzie jakim jest szok, nie jest samo w sobie nieuczciwe. Dopiero w tym szczególnym przypadku uważam, że e-mail, który przytoczyłem na początku był nieuczciwym chwytem wobec abonenta Twojego serwisu, z dwóch przyczyn:
    1. pod płaszczykiem budowania relacji (osobisty ton, ostre sformułowania) była wyłącznie chęć sprzedaży.
    2. kupując abonament zapłaciłem za dostęp do wiedzy, a nie za dostęp do informacji handlowych, z których nawet zrezygnować nie mogę :>

    Wracając do tematu skuteczności. Ten i inne maile skutecznie mnie zniechęcają do przedłużenia abonamentu. Ale domyślam się. Twoja marża za jedno szkolenie warta jest pewnie 5-10 utraconych subskrybcji. Dlatego też szokujące e-maile nadal są skuteczne. :-)

  7. ev45ive

    2. kupując abonament zapłaciłem za dostęp do wiedzy, a nie za dostęp do informacji handlowych, Z KTÓRYCH NAWET ZREZYGNOWAĆ NIE MOGĘ :>

    Jak to nie można zrezygnować??? Przecież jest 30dni na rezygnacje!? nieprawdaż? a z newslettera i innych subskrypcji mozna zkezygnować w kilku kliknięciach? ( poprawcie mnie jeżeli się mylę )

    Może zabrakło czasu? 30dni? Nie sądze… jak ktoś by naprwde chciał to by zdażył! Ja naprzykład jestem wstanie pobrać całą witryne Pana Piotra na dysk w około 3h.

    A po 2! To czy jeszcze nikt nie pojał że On używając tych metod pokazuje że potrafi reklamować, sprzedawać i zarabiać? Zamiast narzekać nie lepiej wziąść przykład z niego i zarabiać jego metodami!? Z samej strony głównej mozna sie wiele nauczyć na temat skutecznej reklamy. Chyba ze ktoś woli przez ponad 3 lata przeczytać kilkaset stron w jezyku angielskim, lub sam testować różne metody e-marketingu i prowadzenia e-biznesu. Żeby mieć dobrą rekalmę mozna poprostu wzrorować się na nim… Proponuje zacząć od ctrl+C & ctrl+V.. ja mysle, że On się nie obraźi, bo w końcu robi coś dla was. A musi z czegoś żyć!?

    po 3. Nienawidze tego jak ktoś wymysli coś orginalnego i zacznie zarabiać na tym, a inni mu zazdroszczą i podkopują go! Normalnie ogrodnika pies. Zacznijcie sami zarabiać, kozystają z jego doświadczenia zamiast mu przeszkadzać…

    Pewnie wszyscy czują się bardzo urażeni i pod spodem napiszą jak ja to bardzo nie mam racji, ale zastanówcie się, co? Ja nikogo nie miałem zamiaru obrażać, ale jeżeli Piotr się uspokoił dopiero po 24 min to niebyło to miłe…

    Przypominam że kiedyć cneb było darmowe… A jak już mówiłem trzeba z czegoś żyć a jak to stwierdził Robert Kiyosaki najwięcej mozna zarobić pomagając innym…

  8. Mikołaj

    Robert, pod żadnym pozorem nie rezygnuj z abonamentu. Zostaniesz uznany za odszczepieńca, psa ogrodnika i cholera wie, co jeszcze ;)

  9. ev45ive

    No genialnie! Uwielbiam także jak ktoś czyta co 5 linijkę i bardzo się wypowiada…

    Czy kazałem komuś nie rezygnować!? Ja nawet nie namawiam do zapisywania się! Mówie że ludzie potrafią się tylko wyzywać, obrażać, dogryzać sobie, wytykać wady i pokazywać jacy to my mądrzy jesteśmy.

    A żaden z nas nie zrobił strony, która by zarobiła dla niego nawet 1/6 tego co samodzielnie zarabia cneb.pl ze swoimi usługami. I jak my śmiemy… co?

    Jeżeli Piotr nie jest specjalistą to kto jest? Bill Gates? :)

    PS. Redaktor webaudit nie zarabia na stronce, ale na swoich usługach ( swojej pracy ) które strona reklamuje!

  10. ev45ive

    Do autora webaudit:

    Nie chce tutaj pana urazić, tylko się pytam tak z ciekawości. Jeżeli pana to uraziło to przepraszam, ale dla mnie jest to ważne bo nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi w F.A.Q.

    Jako specjalista w Audytowaniu stron, skąd czerpał (czerpie) Pan wiedze na ten temat? I jakie jest Pana doświadczenie? Bo zakładam że w żadnej szkole tego nie uczą!?

    Czy uważa Pan swoją strone (www.webaudit.pl) za strone wykonaną profesjonalnie, czytelnie i czy spełnia inne kryteria wg. których ocenia pan inne strony.

    Czy uważa Pan, że w ten sposób (swoją stroną) udowadnia Pan że jest Pan profesjonalistą w tym co pan robi?

  11. Robert Drózd

    Do Pana ev45ive:

    Źródła wiedzy w moim przypadku są trzy:
    1. Siedem lat doświadczenia w projektowaniu i programowaniu stron www. To mi dało pojęcie na temat polskiego rynku oraz znajomość ważniejszych technologii.
    2. Literatura fachowa. Teoria i praktyka usability i accessibility są już naprawdę nieźle opisane. Niestety, żeby poczytać, trzeba dofinansowywać Amazona. :)
    3. Edukacja formalna: ukończyłem parę lat temu SGH, ścieżki: badanie rynku / informatyka gospodarcza. Audytowania tam nie uczyli, ale rynkowego spojrzenia na technologie owszem.

    Co do kolejnego pytania, trochę go nie rozumiem.. Kryteria oceny zawsze dostosowane są do kontekstu. Serwis firmowy spełnia wymagania, które mu postawiłem, choć pewne rzeczy oczywiście będę zmieniał. A czy jest profesjonalny czy nie – na to mam dowód w liczbie zapytań ofertowych, które dostaję.

    ps. wolałbym szczerze mówiąc dyskutować z kimś kto podpisuje się imieniem i nazwiskiem.

  12. Mikołaj

    Robert, zastanawiałeś się kiedyś nad specyficznym językiem tego typu wypowiedzi? Charakterystyczne błędy gramatyczne i składniowe, „swobodny potok myśli” etc. Nie zdarzyło Ci się kiedyś audytować podobnych stron i przerabiać ich na coś czytelnego? Mam wrażenie, że albo tworzy to jedna osoba, albo wielu autorów korzysta z tego samego wzorca.

  13. Piotr Majewski

    > Mój wpis dotyczy uczciwości. Narzędzie jakim jest
    > szok, nie jest samo w sobie nieuczciwe. Dopiero w 
    > tym szczególnym przypadku uważam, że e-mail, który
    > 1. pod płaszczykiem budowania relacji (osobisty ton,
    > ostre sformułowania) była wyłącznie chęć sprzedaży.

    Jest w tym trochę racji. Ale wiesz, w Twoim przypadku pod płaszczykiem dzielenia się ciekawymi informacjami i własnymi opiniami też jest chęć promocji siebie i sprzedaży własnych usług.

    W związku z tym fakt, że ja sprzedaję bezpośrednio (nie tylko) a Ty pośrednio czyni mnie nieuczciwym? Trochę ta teoria jest naciągana. Czy Telezakupy są nieuczciwe? Są kontrowersyjne, ale czy nieuczciwe?

    > 2. kupując abonament zapłaciłem za dostęp do wiedzy,
    > a nie za dostęp do informacji handlowych, z których
    > nawet zrezygnować nie mogę :>

    Z mailingów komercyjnych można się wypisać za pomocą linka na dole każdego takiego mailingu ;).

    Wiele osób krytykuje mój sposób robienia marketingu, ale ja żyję z tego i zarabiam dostatecznie dużo dostatecznie lekko, aby swoich metod nie zmieniać. Rozumiem jednak osoby, które tego nie akceptują i robią biznes po swojemu.

  14. Paweł Tkaczyk

    Po przeczytaniu całej dyskusji mam następujące wnioski:
    Anglosasi mają przysłowie: „A fool and his money are soon parted”, czyli po naszemu „głupiec i jego pieniądze szybko zostaną rozdzieleni”. I to jest cała filozoficzna otoczka serwisów typu cneb (z ich językiem, sposobem komunikacji itp.). Może i jest tam jakaś wiedza, ale sposób jej podania mnie osobiście odrzuca, ale działa na „aspirujących byznesmenów” z półkami pełnymi książek typu „self improvement w tydzień”.

    Z marketingiem Piotra Majewskiego jest jak z wyborami w Polsce: PiS wciskał kit, teraz ma wyborców gdzieś, ale w końcu wygrał. I tylko to się liczy. To samo Piotr: X miejsc za pomocą trzech maili. Super. Wygrałeś. Ale nie boli Cię gdzieś w środku, że tak naprawdę naciągnąłeś paru naiwnych i nie ma się czym chełpić? Mój profesor od psychologii negocjacji mówił, że cynizm popłaca, tylko potem trzeba patrzeć w lustro przy goleniu. I wtedy jest gorzej. Nie masz problemów przy goleniu, Piotrze? ;)

    Cieszę się, że „zarabiasz lekko”. Może ja zbyt idealistycznie podchodzę do życia i biznesu, ale uważam, że to trochę za mało.

  15. Marcin Ekiert

    moze to troche glupie, aby komentowac tak stary post, ale pragne nadmienic ze uwazam, iz najfajniej by bylo, aby kazdy robil biznes tak jak uwaza za stosowane

    dlaczego nazywasz klientow Majewskiego „naciągniętymi naiwnymi” ? Czy znasz ich osobiscie? Czy masz wystarczajaca wiedze o tym co otrzymali w zamian za zaplacone pieniadze i  w jakim stopniu sa z tego zadowoleni?

    Czy uwazasz ze eleganckie by bylo publiczne nazywanie klientow Midea naciagnietymi, biednymi frajerami tylko dlatego ze nie podoba mi sie styl Twoich prac?

Komentarze z innych blogów

  1. zbliża się koniec świata | .. http://auditlog.pl ..

    […] mną i po mnie pisali również: MediaFun, Artur Kurasiński, Shrew czy też Paweł Fornalski i WebAudit. Dzisiaj otrzymałem maila o tytule: „Zarabiaj na blogu… nie myslac o tym” […]

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML. Komentarze zawierające w podpisie słowa kluczowe mogą zostać potraktowane jako spam i usunięte.